Radni gminy Jedwabno, przy jednym głosie wstrzymującym, uznali, że petycja mieszkańców Brajnik, w której domagali się wstrzymania budowy drogi w tej miejscowości, jest bezzasadna. Jak tłumaczył przewodniczący komisji skarg, wniosków i petycji Daniel Dunajski, zostały już poniesione zbyt duże nakłady związane z projektowaniem inwestycji, a zaniechanie jej realizacji byłoby stratą dla całej gminy. Argumenty te podziela wójt Sławomir Ambroziak.
STRACIŁABY CAŁA GMINA
O sprawie przebudowy drogi powiatowej w Brajnikach pisaliśmy na początku maja. Przypomnijmy, że inwestycji w planowanym kształcie sprzeciwiła się większość mieszkańców. Ich niezadowolenie wywołały podziały geodezyjne wykonane, jak twierdzili, bez uzgodnienia z nimi. W konsekwencji część osób musiałaby przesuwać ogrodzenia i wycinać rosnące na posesjach drzewa. Miejscowi obawiali się także zniszczenia znajdujących się tuż przy jezdni zabytkowych budynków. Mieli też szereg zastrzeżeń do projektanta. Proponowali, aby zamiast drogi powiatowej, wyremontować omijający wieś odcinek należący do gminy, który stanowiłby obwodnicę Brajnik.
Pod koniec kwietnia mieszkańcy wystosowali do Rady Gminy Jedwabno petycję, w której domagali się wstrzymania inwestycji. Jej rozpatrzeniem zajęła się komisja skarg, wniosków i petycji obradująca pod przewodnictwem radnego Daniela Dunajskiego.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
ZAMIAST ZGŁASZAĆ UWAGI, POSZLI DO MEDIÓW
Argumenty komisji podziela wójt Sławomir Ambroziak. - Ta inwestycja jest konieczna. Trzeba ją zrealizować i chcę, żeby to jasno zabrzmiało – mówił włodarz. - Tam jest bardzo duży ruch turystyczny, tworzą się problemy drogowe, bo ten odcinek ma wpływ także na część krajówki Narty – Warchały – uzasadniał. Przypominał, że procedury i uzgodnienia związane z inwestycją trwają już wiele lat, a mieszkańcy mogli zapoznać się z dokumentacją i wnosić swoje uwagi. Wytknął im, że zamiast kierować je do Zarządu Dróg Powiatowych, o co podczas spotkania prosił ich dyrektor Rafał Wilczek, woleli nagłośnić sprawę za pośrednictwem mediów. - Nad czym komisja miała obradować, skoro wy konkretnych zarzutów nie sformułowaliście w stosunku do przebudowy tej drogi? - zastanawiał się włodarz. Przypomniał, że na razie inwestycja pozostaje w zawieszeniu, bo jeden z mieszkańców złożył skargę do Naczelnego Sądu Administracyjnego, a jej rozpatrzenie może potrwać nawet dwa lata. Według wójta jest więc jeszcze czas na uzgodnienia z ZDP, aby, gdzie jest to możliwe, szukać kompromisu w sprawie przebiegu drogi. Włodarz podkreślał także, że rezygnacja z inwestycji naruszyłaby wiarygodność gminy w relacji z partnerem, którym w tym przypadku jest powiat. - Jeżeli jako partner mamy wyłożyć pieniądze na ten cel, to nie możemy się z tego wycofać. Co by na to powiedział powiat? – przekonywał Ambroziak. Nie wykluczył budowy postulowanej przez miejscowych obwodnicy Brajnik, ale dopiero po przebudowie odcinka powiatowego. - Najpierw robi się drogi, które już istnieją i doprowadza się je należytego standardu, a dopiero później buduje się nowe – mówił.
Ostatecznie radni, przy jednym głosie wstrzymującym Iwony Arbatowskiej, przychylili się do stanowiska komisji i uznali petycję za bezzasadną.
ZŁOŚCIĄ NIC SIĘ NIE OSIĄGNIE
Sołtys Brajnik Marzena Orczyk do decyzji radnych podchodzi ze zrozumieniem. - Nowa droga jest nam bardzo potrzebna. Stara ma już ponad 40 lat i naprawdę zagraża bezpieczeństwu, zwłaszcza w sezonie letnim, przy dużym natężeniu ruchu – mówi sołtys. Potwierdza, że czynione na wstępnym etapie inwestycji ustalenia z mieszkańcami odbiegały od tego, co nastąpiło później. - Można było jednak zgłaszać uwagi do zarządu dróg i jakoś się dogadać, a tego nie zrobiono, bo ludzie się obrazili. Tak nie wolno postępować. Złością nic się nie osiągnie - przekonuje Marzena Orczyk.
(ew){/akeebasubs}
