Mimo protestów większości samorządów zrzeszonych w olsztyńskim ZGOK-u, od nowego roku poszły w górę o ponad 100 zł ceny za dostarczane śmieci zmieszane i segregowane.

Konflikt wśród udziałowców Zakładu Gospodarki Odpadami Komunalnymi w Olsztynie narasta. Zgodnie z obawami większości samorządów, zwołane na 29 grudnia Walne Zebranie członków zostało storpedowane przez największego udziałowca – miasto Olsztyn, które nie dopuściło do dyskusji i głosowania nad zaproponowanymi podwyżkami cen. Tym razem zastosowano inny kruczek prawny niż w lipcu ub. r. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Wtedy za sprawą posiadającego 54% głosów Olsztyna nie przyjęto porządku obrad. Teraz porządek zatwierdzono, ale prezydent Olsztyna, który zwyczajowo przewodniczy obradom, odmówił, gdy przyszło do wyboru prowadzącego zebranie. Kandydatura zgłoszonego do tej roli przez większość gmin burmistrza Lidzbarka Warmińskiego przepadła, bo Olsztyn zagłosował przeciw. W ten sposób uniemożliwił dalsze prowadzenie obrad, co tym samym oznaczało automatyczne wejście w życie od nowego roku nowych cen, przeciwko czemu opowiadała się zdecydowana większość 32 spośród 37 gmin tworzących ZGOK.

Za dostarczanie zmieszanych odpadów gminy zapłacą teraz 630 (podwyżka 105 zł), za plastik 180 zł (+130 zł), szkło – 150 zł (+100 zł), papier – 75 (+25 zł).

- Będziemy składać pozew do sądu – zapowiada wójt gminy Jedwabno Sławomir Ambroziak. - Według mnie prawomocne były obrady 17 grudnia, na których nie przyjęto proponowanych podwyżek.

NIE MOŻEMY PODDAĆ SIĘ DYKTATOWI

Inną bardzo niekorzystną dla większości udziałowców ZGOK zmianą, forsowaną przez Olsztyn, jest podniesienie z 50 do 60 tys. ton limitu przekazywanego przez ZGOK do MPEC-u paliwa alternatywnego (RDF), wytwarzanego z odpadów zmieszanych. - Jest to o tyle dziwne, że w planie na 2021 rok ZGOK założył produkcję tylko 35 tys. ton – mówi wójt gminy Rozogi Zbigniew Kudrzycki. To oznacza, że już teraz zakładowi brakuje surowca do wytworzenia tego paliwa i dlatego podbiera do jego produkcji nie tylko śmieci zmieszane, ale i segregowane. To sprawia, że gminy nie są w stanie wywiązać się z nałożonych na nie poziomów recyklingu. - W 2019 roku oddaliśmy 61 ton plastiku, z czego recyklingowi poddano tylko 22 tony. Resztę przeznaczono na paliwo. W związku z tym nie uzyskaliśmy wymaganego poziomu 40% i zapłacimy za to karę – alarmuje wójt Kudrzycki.

Przypomina, że już 5 lat temu gminy zrzeszone w tzw. Konfederacji Pasymskiej ostrzegały, że funkcjonowanie ZGOK z większościowym udziałem Olsztyna skoncentrowane będzie na jak największej produkcji paliwa alternatywnego dla olsztyńskiego MPEC-u, dostarczającego ciepło do mieszkań. Kwestia recyklingu, która najbardziej leży na sercu gminom powiatu szczycieńskiego, jak i pozostałym zeszła na drugi plan.

- Taka sytuacja zmusza nasze samorządy do szukania alternatywnego dla udziału w ZGOK-u rozwiązania. Być może pójdziemy w kierunku odtworzenia stowarzyszenia „Czyste Mazury” i budowy własnego regionalnego punktu odbioru odpadów – podsumowuje wójt Kudrzycki.

- Trzeba szukać czegoś nowego, żeby optymalizować nasze koszty. Nie możemy być zakładnikiem stosującego różne sztuczki prezydenta Olsztyna, co także na dłuższą metę nic dobrego Olsztynowi nie przyniesie – dodaje wójt Jedwabna Sławomir Ambroziak.

(o){/akeebasubs}