Orlen Reklama Top

Bieżący rok nie zapisał się jak dotąd szczególnie tragicznie jeśli chodzi o wypadki związane z wypoczynkiem nad wodą w powiecie szczycieńskim. Mimo to strażacy z grupy wodno-nurkowej wykorzystują każdą okazję do tego, by podtrzymywać kondycję i sprawność. Ostatnio zaprosili na wspólny obóz kolegów ze Stalowej Woli i wraz z nimi doskonalili swoje umiejętności na jeziorach powiatu.

Pasjonaci nurkowania

Wspólny obóz kondycyjny nurków ze Szczytna i Stalowej Woli trwał siedem dni. Strażacy stacjonowali w Pasymiu nad Kalwą, skąd wyprawiali się na inne akweny powiatu – Jezioro Leleskie, Świętajno w Nartach i Kulkę. - Celem obozu było podtrzymanie kondycji i sprawności, by pewnie czuć się w wodzie – tłumaczy Michał Maciąg, szef szczycieńskiej grupy wodno-nurkowej przy komendzie powiatowej straży pożarnej. Wspólne ćwiczenia stały się też okazją do wymiany doświadczeń i zapoznania się ze sprzętem, jakim dysponują nasi nurkowie oraz ich koledzy ze Stalowej Woli, którzy, w odróżnieniu od strażaków z Mazur, częściej pracują na rzekach, a nie jeziorach. W czasie obozu panowały nie najlepsze warunki. Bardzo wysokie temperatury i duża liczba opadów spowodowały, że w akwenach jest mała przejrzystość, utrudniająca nurkom pracę. - My jesteśmy do tego przyzwyczajeni, ale nasi goście byli tym zaskoczeni – mówi Michał Maciąg. Dodaje, że najlepiej nurkowało się w jeziorze Świętajno, gdzie nie ma dużego zamulenia, a dno jest piaszczyste.

Bieżący rok w powiecie szczycieńskim na szczęście nie obfitował w tragiczne zdarzenia związane z wypoczynkiem nad wodą. Do tej pory na naszym terenie utonęły tylko trzy osoby. - Ludzie zachowują jednak większą ostrożność – komentuje Michał Maciąg. Nurkowie ze straży podejmują działania na polecenie prokuratora, zwykle wtedy, gdy trzeba wydobyć z wody topielca. Szczycieńska grupa wodno-nurkowa liczy siedmiu strażaków z uprawnieniami MSWiA dającymi prawo do prowadzenia prac podwodnych. Oprócz tego do działań pod wodą przygotowywanych jest sześciu adeptów nurkowania dysponujących obecnie uprawnieniami cywilnymi. Choć członkowie grupy wodno-nurkowej są wyposażeni w potrzebny im do pracy sprzęt, to marzą im się nowoczesne urządzenia wykorzystywane do prowadzenia podwodnych poszukiwań, takie jak choćby sonary czy GPS-y. - Prowadzone przez nas poszukiwania trwają nieraz nawet tydzień. To bardzo wyczerpujące zajęcie, wymagające dużego wysiłku fizycznego. Nowoczesne urządzenia oszczędzają czas i zmniejszają towarzyszące naszej pracy ryzyko – podkreśla strażak. Szczycieńska grupa skupia pasjonatów nurkowania, którzy na co dzień zajmują się „zwykłą” strażacką robotą, czyli gaszeniem pożarów czy niesieniem pomocy ofiarom wypadków drogowych. Swojej pasji oddają się zwykle po służbie, organizując wspólne podwodne eskapady.

(ew)