Wraz z pierwszą świątynią zapewne wzniesiona została w Szczytnie również plebania, w której mieszkał początkowo katolicki, a po reformacji - ewangelicki proboszcz. Do XVIII w. kościoły i plebanie budowane były z drewna. Od pierwszej połowy XVI w. plebania stała przy głównym skrzyżowaniu. Nazywano ją wówczas „Widem” lub „Widmut”. Był to skromny budynek przeznaczony dla jednego duchownego. Towarzyszyły mu zapewne solidne zabudowania gospodarcze.

Plebania ewangelicka w Szczytnie
Na pierwszym planie hotel Kopkow. Po drugiej stronie drogi wybudowana na początku XIX w. plebania i kościół ewangelicki. Przed 1914 r.

REPREZENTACYJNY BUDYNEK

Nic nie wiadomo, by wraz z wybudowanym w latach 1717-1719 zachowanym do dnia dzisiejszego kościołem wzniesiono nową plebanię. Dopiero na początku XIX w. zbudowano przy głównym skrzyżowaniu reprezentacyjny budynek plebanii. Był to otynkowany na biało, zbudowany z czerwonej cegły i przykryty czterospadowym, pokrytym czerwoną dachówką dachem budynek. Od 1866 r. pełnił on funkcję nie tylko plebanii, ale również nowo powstałej i obejmującej cały ówczesny powiat diecezji. Od strony południowej plebanii rosły dwa duże orzechy włoskie. W budynku gospodarczym trzymano żywy inwentarz oraz zebrane z należących do kościoła pól plony. Podwórze i ogród plebanii odgrodzone były od ulicy Kościelnej murem z czerwonej cegły. W 1873 r. Szczytno otrzymało drugie stanowisko duszpasterskie, brak jest jednak informacji, gdzie zamieszkał drugi duchowny, którym w latach 1874-1879 był Adolf Moritz Otterski.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

WOJENNE ZNISZCZENIA

Plebania i kościół ewangelicki

30 sierpniu 1914 r. plebania została spalona przez żołnierzy armii carskiej. W południowo-zachodnim narożniku działki parafialnej znajdował się niewielki budynek, w którym przygotowywano do konfirmacji. Tylko on przetrwał I wojnę światową i przez jakiś czas mieściła się w nim apteka, a następnie został rozebrany. Od 1 stycznia 1919 r. w szczycieńskiej parafii pracowało już trzech duchownych.

Po wojnie teren po zniszczonej plebanii został sprzedany i zabudowany budynkami komercyjnymi. Dochody ze sprzedaży działki posłużyły do wybudowania w latach 1921-1922 w pobliżu ulicy, na prawo od wieży kościoła plebanii i jednocześnie superintendentury, która posiadała też przestronną salę służącą do przygotowywania młodzieży do konfirmacji. Dla drugiego i trzeciego pastora na południowy wschód od kościoła, na terenie ogrodu, a wcześniej cmentarza, wzniesiono dwurodzinną plebanię. Jej budowa sfinansowana została ze środków „Pomocy dla Prus Wschodnich”. W styczniu 1945 r. budynek ten został trafiony bombą. W 1959 r. lewa część tego budynku została wyremontowana i do dziś służy jako plebania.

PASTOR WYNALAZCA

Na prawo od kościoła widoczna jest pierwsza plebania i jednocześnie superintendentura. Lata 30. XX w

Pożary i zniszczenia, które dotknęły szczycieńskie plebanie są przyczyną tego, że nasza wiedza na temat funkcjonowania kościoła ewangelickiego oraz życia duchownych jest mocno niepełna. Niestety wraz z każdym pożarem płonęły parafialne i prywatne archiwa.

Niewiele wiemy o życiu codziennym mieszkających w Szczytnie pastorów. W latach 1868-1903 pastorem, a od 1874 r r. superintendentem, był tu Karl Bercio. Ten bardzo zasłużony dla miasta duchowny miał być „wynalazcą” kabiny prysznicowej. Mianowicie kazał wyciąć otwór w rogu wozowni. Obok stała napełniana wodą beczka. Podczas gdy nagi proboszcz stał w wozowni, jego woźnica przechylał beczkę i wylewał wodę, która stopniowo przesiąkała. Z historii tej możemy dowiedzieć się, że K. Bercio przywiązywał dużą wagę do higieny, co zapewne w tamtym czasie nie było zbyt powszechne. Zdaje się, że K. Bercio miał zamiłowanie do różnych wynalazków. Gdy przekazywał probostwo swojemu następcy Mensingowi, pochwalił się mu specjalną pułapką na złodziei owoców z pasterskiego sadu. Na dwumetrowym płocie oddzielającym cmentarz od terenu plebanii zamontował trzy druty kolczaste. Jednak przyglądający się całej sytuacji syn pastora, śmiejąc się, szybko pokazał mu, jak to zabezpieczenie jest nieskuteczne.

Witold Olbryś{/akeebasubs}