BŁĘDNE ZAŁOŻENIE
11 lipca minęła 97. rocznica plebiscytu na Warmii, Mazurach i Powiślu.
Wielkimi krokami zbliża się setna rocznica tego tak ważnego dla naszego regionu wydarzenia. Kto wie, może nawet ktoś wpadnie na pomysł zorganizowania uroczystych obchodów, tak jakby było co świętować. Przez prawie sto lat pisali o tym często Polacy, starając się wytłumaczyć przyczyny klęski, jak również świętujący bez końca swój „triumf” Wschodnioprusacy. Pomimo niezliczonej liczby tekstów poświęconych plebiscytowi, nadal wielu ludzi nie rozumie, o co w tym wydarzeniu chodziło, jak również wielu nadal próbuje nim manipulować.
Zacznijmy od początku. Do plebiscytu doprowadzili Polacy. Liczono na to, że po pierwszej wojnie światowej otrzymamy Mazury, Warmię i Powiśle. Uważaliśmy, że te regiony powinny znaleźć się w Polsce, ponieważ zamieszkująca je ludność była w większości polskojęzyczna. Zdawano sobie sprawę z tego, że Mazurzy pomimo przywiązania do języka polskiego, są lojalistami i nie czują większego sentymentu do Polski. Uważano, że po przyłączeniu Mazur do Polski, uda się tę ludność skutecznie zrepolonizować. Było to błędne założenie, co pokazała postawa ludności mazurskiej na Działdowszczyźnie, skrawku Mazur przyłączonym do Polski ze względów komunikacyjnych bez plebiscytu.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
To, że język w poczuciu narodowym Mazurów nie był kwestią najistotniejszą, pokazuje chociażby zorganizowane przez stronę niemiecką zebranie plebiscytowe, które odbyło się 25 maja 1919 r. w Leleszkach. Zebranie było prowadzone po polsku. W jego trakcie Jan Gwiazda, który przed I wojną światową publikował wiersze po polsku, odczytał swój utwór skierowany przeciwko Polsce.
MANIPULACJE, FAŁSZERSTWA, TERROR
Mocarstwa nie przyjęły naszych argumentów i na spornych terenach zarządzono plebiscyt, w trakcie którego ludzie mieli głosować za Polską lub za Prusami Wschodnimi. Polacy w zasadzie wiedzieli, że nie mają szans na wygraną, ale nie mogli poddać się bez walki. Mogli liczyć na to, że w sprzyjających warunkach (które miała zapewnić aliancka misja wojskowa) uda się wykazać istnienie dużej mniejszości polskiej. Niemcom natomiast nie chodziło o wygraną, bo tę mieli pewną, a o zwycięstwo jak największą liczbą głosów. Stąd manipulacje, fałszerstwa, a nawet terror.
Najbardziej znane i najlepiej udokumentowane fałszerstwo na terenie ówczesnego powiatu szczycieńskiego miało miejsce w Botowie. Według oficjalnych niemieckich statystyk, w tej związanej z polskim ruchem wsi, w trakcie plebiscytu nie oddano za Polską żadnego głosu. Z dokumentacji wynika jednak, że za Polską oddano tu 50 głosów.
TOTALNA KLĘSKA
Plebiscyt zakończył się dla Polski totalną klęską. W powiecie szczycieńskim, gdzie ruch polski był dosyć silny, na Polskę oddano tylko 1,49 % głosów.
Niemiecki historyk Andreas Kossert, analizując skutki plebiscytu, stwierdził, że Niemcom (elicie) plebiscyt był na rękę. Wykorzystali go bardzo skutecznie do tego, by wszyscy mieszkańcy Prus Wschodnich poczuli się Niemcami. Dzięki plebiscytowi Mazurzy w niespotykanym dotąd stopniu identyfikowali się silnie z niemieckością. Niemieckie elity wykorzystały również plebiscyt do tego, by ograniczyć wpływy innych partii, niż nacjonalistyczne.
Czyli na dłuższą metę plebiscyt był również klęską zamieszkującej sporne tereny ludności. Mocno przyczynił się on do rozwoju miejscowego nacjonalizmu. Innym jego skutkiem było załamanie się ruchu polskiego na Mazurach (po plebiscycie zaprzestano wydawać „Mazura”) i represje wobec Mazurów zaangażowanych w działalność plebiscytową po stronie polskiej.
PODSTAWA MITU
Po wygranej rozpoczęło się wielkie i spontaniczne świętowanie. Plebiscyt stał się podstawą wschodniopruskiego patriotyzmu i mitu. W wielu miejscowościach zwycięstwo upamiętniły plebiscytowe pomniki. Centralny pomnik znajdował się w Olsztynie. Były na nim umieszczone herby wszystkich plebiscytowych powiatów, w tym i oczywiście powiatu szczycieńskiego. Na licznych zdjęciach widać, jak w trakcie wycieczek mieszkańcy fotografowali się pod herbem swojego powiatu. Obecnie w miejscu pomnika plebiscytowego stoi monument poświęcony „Bohaterom walk o wyzwolenie narodowe i społeczne Warmii i Mazur”.
PLEBISCYTOWE POMNIKI
W powiecie szczycieńskim postawiano 4 oddzielne plebiscytowe pomniki. W najlepszym stanie znajduje się ten stojący nadal przed kościołem w Nowym Dworze. Jest tak może dlatego, ponieważ nie wszyscy wiedzą, co upamiętniał. W wielu miejscach opisuje się go jako pomnik pierwszowojenny.
W Szczytnie pamiątkowy głaz ustawiono w Parku Andersa, przy dzisiejszej ulicy Marii Skłodowskiej-Curie, przy południowo-zachodnim rogu szkoły. Po wojnie został rozbity, ale jego resztki nadal leżą w parku.
Na pomniku w Jedwabnie umieszczono następującą inskrypcję: „Zur Erinnerung an die Abstimmung am 11. Juli 1920. Trotz vieler Ränke und großer List zeigte Masuren der Welt, daß es deutsch ist”.
Najciekawszą formę miał pomnik pasymski. Była to skromna fontanna z inskrypcją: „DIES LAND BLEIBT DEUTSCH”.
W Wilamowie, obok głazu upamiętniającego wybuch I wojny światowej, posadzono trzy plebiscytowe dęby. Pomniki upamiętniające I wojnę wykorzystano również do upamiętnienia plebiscytu w innych miejscowościach. W Sasku Małym na jednej ze stron pomnika umieszczono tabliczkę z napisem „AM 11.7.1920 STIMMEN WIR ALLE DEUTSCH!”
Pomniki w Leleszkach i Olszynach opisywałem i pokazywałem już we wcześniejszych artykułach.
Witold Olbryś{/akeebasubs}
