Duma mnie rozpiera, gdy przebywając na plenerach malarskim gdzieś tam w Polsce i informując, że jestem z Mazur, a konkretnie ze Szczytna, od razu wszyscy mi zazdroszczą naszego „zagłębia malarskiego”.
W naszym powiecie malowali i nadal malują najlepsi z Polski, co łatwo sprawdzić w internecie: Bogusław-Maria Piasecki, Tamara Baczkowska–Urban, Tomasz Januszewski, Urszula Szkop, Jolanta Betnerowicz, Andrzej Walasek, Henryk Trojan, Krzysztof Rećko-Rapsa, Marek Miśkiewicz, Hanna Krasińska–Eberhard, Józef Jabłoński, Urszula Dyl– Nadolna, Andrzej Zawrotny, Jacek Sławomir Siciński, Andrzej Cisowski i wielu innych.
Niedawno ktoś mi tam złośliwie mailem przygadał, że plenery malarskie to jednokierunkowy temat dla nieliczących się malarzy. Okazało się, że to moja znajoma - mierna pejzażystka, nie licząca się malarka. Byłem z nią na kilku plenerach, ale z powodu ciętego języka nikt jej nie zaprasza do udziału w takich wydarzeniach. Mnie kilkakrotnie prosiła, żebym jej załatwił udział w plenerze. Dałem sobie na spokój i mam problem z głowy!{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Niewtajemniczonym zdradzę, że wśród wielu mód, również tej, która jako jedyna nie powinna nigdy przemijać – mody na malowanie, panuje obecnie moda na wszelaką tematykę w tym kierunku. Na wystawach, w galeriach, w internecie oprócz malarstwa pejzażowego znów widać malarstwo portretowe, rodzajowe, martwą naturę, akty, marynistyczne, abstrakcyjne czy też oko cieszy malarstwo religijne, hiperrealistyczne i nawet historyczne.
To z pewnością należy do pozytywnych znamion naszego czasu. Ludzie coraz częściej i coraz ich więcej sięga po pędzel. Jedni zaczynają się odchudzać lub nadbudowywać swoją figurę w siłowni, ale coraz więcej po treningu mówi, że się śpieszy do malowania na sztalugach. Wiele zmian wymusiła na nas pandemia, pozytywny wpływ na wykorzystanie własnych zdolności wniósł koronawirus.
Osobiście uwielbiam malowanie na letnich plenerach malarskich, bo mogę wykorzystać ładną pogodę i światło do uwiecznienia letnich widoków na płótnie lub sklejce.
W takim letnim plenerze można jak w pracowni, malować wieloma technikami malarskimi. A co najważniejsze, dowiedzieć się o nowościach w tej sztuce. Wyjście w plener pozwala zrobić rysunek/szkic lub uchwycić w zdjęciu ciekawe miejsce, np. o zachodzie słońca. Ostatnio powstał nawet nowy gatunek „urban sketching”, który łączy już całe zorganizowane grupy umawiające się na wspólne rysowanie w różnych ciekawych miejscach w Polsce a nawet na świecie!
Zauważyłem, że na plenerach malarskich niezaprzeczalnym liderem popularności jest malarstwo akwarelowe. Technika ta nie wymaga ilościowego zaopatrzenia. Wystarczy kilka kolorowych zestawów, najlepiej takich gdzie pudełko służy za paletę, pojemnik na wodę, pędzel i blok akwarelowy.
Drugą w kolejności techniką malarską jest malowanie olejne. Niby w plenerze mniej praktyczne i wymagające większego zaopatrzenia. Ale nie ma rzeczy niemożliwych! Do tego musimy wziąć również pod uwagę dłuższy czas schnięcia naszego obrazu a co za tym idzie zadbać o jego zabezpieczenie w formie mokrej. Żeby częściowo przyspieszyć wysychanie farb olejnych, możemy zastosować przyspieszacze. Skracają one czas schnięcia farb olejnych. Nie oszukujmy się, obrazy w technice olejnej, moim zdaniem, mają swój wyraz, są przyciągające jak urodziwa kobieta w ładnej mini sukience!
Teraz rzeknę kilka słów o finalnym produkcie, jakim jest obraz powstały na plenerze malarskim. Po każdym plenerze jest urządzany wernisaż – wystawa namalowanych obrazów, w których można wybierać jak w ulęgałkach i targować się z autorem o cenę. Jestem pewien, że najwybredniejszy coś znajdzie do swojego domu, biura, czy innej przestrzeni.
Wybierając motyw, można skupić się na swoich pasjach lub zainteresowaniach. Wnętrze, które wyraża osobowość, będzie pozytywnie nastrajać każdego dnia. Dlatego też, kupując obraz, warto kierować się przede wszystkim swoimi upodobaniami i gustem.
Niektórzy zapominają o aranżacji wnętrz swoich mieszkań. Kiedyś byłem u szczycieńskiego biznesmena w willi, w reprezentacyjnym salonie, który ustrojony był w perskie dywany, kanapy ze skóry, na środku stał czarny fortepian i stół rzeźbiony z oryginalnego mahoniu. Na ścianie wisiał obraz w pozłacanej ramie o wymiarach 1, 5 x 2, 5 metra. Gdy go obejrzałem, to stwierdziłem, że to kopia w gipsowej ramie. Właściciel przyznał mi się, że go nabył na rynku od handlarzy za marne pieniądze. Wówczas wytłumaczyłem mu, że na ścianie musi zawiesić oryginalny obraz. To właśnie on stanowi kropkę nad „i”, sprawi, że wnętrze nabiera indywidualnego charakteru. Pouczyłem go, że poza meblami, oświetleniem czy tekstyliami, bardzo ważnym elementem przestrzeni są w mieszkaniu ściany. Puste ściany lepiej się prezentują, niż z kiczowatym obrazem. Zapytał mnie czym należy je ozdabiać. Odpowiedziałem mu, że zgodnie z obowiązującymi trendami w aranżacji wnętrz do wyboru jest wiele rozwiązań, takich jak tapety, czy architektoniczny beton. Znacznie prostszym, ale równie efektownym rozwiązaniem jest ozdobienie ścian za pomocą plakatów, a idealnym sposobem są obrazy. Największe wrażenie zdecydowanie robi oryginalne malarstwo, a malowane obrazy sprawią, że wnętrze nabierze własnego, nietuzinkowego klimatu. Przyznał mi rację, stał się zwolennikiem malarstwa, dziś kolekcjonuje obrazy dobrych i dość drogich współczesnych malarzy, jak np. Elżbiety Kołodziejczyk!
Leszek Mierzejewski
(cdn.){/akeebasubs}
