Dziś jadąc niejedną ulicą w mieście, cieszę się, że nasza trójka (ja, Janusz Woźniak i Wiesław Kulas) przebudowała ją własnymi siłami, tj. od zlecenia projektu, odbioru projektu, uzyskania środków finansowych, rozpoczęcia budowy, nadzorowania jej jako inspektorzy nadzoru, odbioru i rozliczenia. Mieliśmy układ z Burmistrzem Żuchowskim, że co drugą inwestycję wykonywaliśmy, jako inspektorzy nadzoru, „społecznie” – tzn. gratis.
Miasto zarabiało na tym interesie 50%, w stosunku do późniejszych sytuacji, gdzie zlecano nadzór robót na zewnątrz. Burmistrz jako gospodarz miasta był idealnym strategiem, umiał gospodarować i super zarządzać! Dbał o swoich pracowników jak matka o dzieci. Każdy mógł z nim rozmawiać o swoich prywatnych i zawodowych problemach, potrafił znaleźć wyjście z każdej sytuacji. Miał tylko jeden szkopuł - za dużo bawił się w politykowanie. Niepotrzebnie chciał mnie wciągnąć do swojego Forum Samorządowego, a ja już miałem dość polityki, nigdzie nie chciałem należeć i być uzależniony od kogokolwiek! Gdy ktoś mnie kaperował do swojej organizacji politycznej, wówczas żartowałem, że już należę i propagowałem swoją organizację OLWiZ (Organizacja lubi wypić i zakąsić).{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Burmistrz Żuchowski miał zastępcę Romualda Rosę – człowieka z układów politycznych – nie przepadali za sobą, ale całą kadencję byli zdani na siebie! Przewodniczącym Rady Miejskiej był Stanisław Makowiecki, nieułatwiający pracy burmistrzowi.
W tym czasie został oddany do eksploatacji kryty basen przy Wyższej Szkole Policji. Nie wiem, czy dziś mieszkańcy pamiętają, że Miasto Szczytno współfinansowało tę inwestycję. Faktem jest, że obiekt stoi na działce szkoły i koszty eksploatacji ponosi uczelnia, ale koszty budowy były znaczne i pochodziły z naszych podatków - teraz żadnych przywilejów, jako mieszkańcy, z tego nie czerpiemy!
Burmistrz Żuchowski (ja również) był wielkim zwolennikiem budowy amfiteatru w Szczytnie. Janusz Jastrzębski i Wydział Zagospodarowania Przestrzennego pilotował ten temat. Mój Wydział Inwestycji zlecił wstępne plany budowy. Zadanie spaliło na panewce, przez większą (upartą) część radnych…
Wiele zadań nie zostało zrealizowanych, a dziś mogłyby przysparzać miastu blasku – wszystko przez złośliwość i układy polityczne, a tym samym nastawienie radnych! Aktualnie jestem emerytem, nadal nie należę do żadnej partii politycznej, ale na bieżąco śledzę politykę gospodarczą naszego miasta i z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że znów następuje powtórka z rozrywki i to z nasilonym naciskiem. Część radnych chce, część chciałaby, ale „KLUB” decyduje inaczej! Tak kiedyś bywało, ale w mniejszym wydaniu! Czy tak dalej będzie, to zależy od najbliższej kampanii wyborczej i nas samych, wyborców! Na bieżąco śledząc losy naszego miasta, wyciągam jeszcze jeden wniosek, że za dużo zostaje wybieranych rajców uprawiających jeden zawód lub o takiej profesji, która nie pozwala na prawidłowe podejmowanie decyzji. Prosty wniosek, bo do podejmowania rozsądnej decyzji, czy to w organizacji komercyjnej czy publicznej, kluczowe jest posiadanie odpowiedniego przygotowania zawodowego i kilka lat praktyki w zawodzie.
Nie oszukujmy się, nasze miasto, zresztą jak wszystkie w Polsce, rozwijają się we wszystkich kierunkach i w każdym wymiarze! Więc potrzebni są radni miejscy znający się na dziesiątkach spraw - inżynierskich, kulturowych, ekonomicznych, administracyjnych, technologicznych… ale nie, broń Boże, nie na sprawach politycznych, bo na tym nasze miasta i gminy tracą! Ale to tak na marginesie i w przerywniku, gdyż do wyborów pozostało jeszcze dużo czasu i złego można miastu przyczynić!
Powracając do burmistrzowania Henryka Żuchowskiego, mogę śmiało powiedzieć, że jako gospodarz grodu był świetnym strategiem i zarządzającym. Miasto za jego władzy, pomimo wszystko kwitło i nadal by piękniało, ale mieszkańcy chcieli zmian – taka była wówczas moda. Popatrzcie na ciekawe zdjęcie pracowników Urzędu Miejskiego z tamtego okresu.
Leszek Mierzejewski
Cdn.{/akeebasubs}
