W 24 komisjach wyborczych obsługujących najbliższe wybory parlamentarne zasiądzie 210 członków. Za swoją pracę otrzymają od 160 do 200 zł. To więcej niż w niedawnym referendum, ale za to zdecydowanie mniej niż w ubiegłorocznych wyborach samorządowych.

Potrzebne było losowanie

Za niespełna dwa tygodnie czekają nas kolejne już w tym roku wybory. Po dwóch turach prezydenckich i referendum, teraz przyjdzie pora na wyłonienie składów przyszłego sejmu i senatu. Mieszkańcy Szczytna będą głosować w 24 lokalach wyborczych, w tym trzech stanowiących obwód zamknięty (szpital, DPS i areszt). W komisjach wyborczych zasiądzie 210 członków zgłoszonych przez 9 komitetów wyborczych. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Za swoją pracę otrzymają diety w wysokości: 200 zł – przewodniczący, 180 zł – zastępcy, 160 zł – członkowie. To tyle samo co w wyborach prezydenckich i o 20 zł więcej niż w referendum, ale za to aż o blisko połowę mniej niż w ubiegłorocznych wyborach samorządowych (380 zł, 330 zł, 300 zł). - Jestem zbulwersowany, że od tamtego czasu diety maleją, tym bardziej, że wcześniej nie były rewaloryzowane przez wiele lat – mówi sekretarz miasta Lucjan Wołos. Na szczęście w Szczytnie, jak zwykle, chętnych do pracy w komisjach nie brakowało, a wręcz był ich nadmiar. Konieczne okazało się losowanie. Inaczej było np. w Olsztynie, gdzie przedłużono termin zgłaszania kandydatów na członków komisji. W dniu wyborów 25 października lokale będą czynne od godziny 7.00 do 21.00.

Sekretarz Wołos zapewnia, że połowa z nich będzie przystosowana dla osób niepełnosprawnych. Jeśli ktoś, ze względu na problemy komunikacyjne, chciałby głosować w innym miejscu, musi to zgłosić do Urzędu Miejskiego. Podobnie jest w przypadku osób, które chciałyby oddać głos przez pełnomocnika (termin składania wniosku do 16 października). Z kolei ci, którzy zamierzali zagłosować korespondencyjnie mieli na to czas do 12 października.

Z tych dwóch ostatnich możliwości korzysta jednak niewiele osób. - Głosujących korespondencyjnie można policzyć na palcach jednej ręki, tych, którzy czynią to przez pełnomocnika jest zazwyczaj kilkanaście – wylicza Lucjan Wołos.

(o){/akeebasubs}