Wielu rodziców sześciolatków obawia się, że ich dzieci nie są przygotowane na rozpoczęcie nauki w szkole. Dlatego za wszelką cenę próbują opóźnić ten moment. Do Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej w Szczytnie spływa ostatnio coraz więcej wniosków o odroczenie. – Rodzice straszą szkołą, a to niewłaściwe podejście – ocenia dyrektor tej placówki Gabriela Woźniak.

Rodzice boją się szkoły

WNIOSKI O ODROCZENIE

Objęcie obowiązkiem szkolnym dzieci sześcioletnich wciąż budzi wiele emocji. Przeciwnicy tego rozwiązania twierdzą, że to skracanie dzieciństwa i narażanie na niepotrzebny stres. Akcentują przy tym, że polskie szkoły nie są odpowiednio przygotowane na przyjęcie sześciolatków. Z kolei zwolennicy przekonują, że podobne przepisy obowiązują w większości krajów europejskich, a im wcześniej dziecko rozpocznie naukę, tym lepiej. Wielu rodziców ma jednak poważne wątpliwości. Część z nich boi się, że ich pociechy nie podołają nowym wyzwaniom. Dlatego próbują różnych sposobów, by przesunąć w czasie moment pójścia dziecka do szkoły. – Od momentu wejścia w życie rozporządzenia dotyczącego wcześniejszego rozpoczęcia edukacji przez sześciolatki, zdecydowanie zwiększyła się liczba wniosków o badanie dojrzałości szkolnej – mówi dyrektor Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej w Szczytnie Gabriela Woźniak. – W tym roku spływa do nas także wiele wniosków o odroczenie rozpoczęcia nauki – dodaje. Podkreśla, że wśród rodziców panuje duża nerwowość. Najwięcej obaw dotyczy sfery emocjonalno – społecznej dzieci. – Rodzice boją się, że nie poradzą sobie one w klasie – zauważa dyrektor.

NIEPOTRZEBNE STRASZENIE

Na razie poradnia nie wydaje orzeczeń, czy dany sześciolatek dojrzał do obowiązku szkolnego. Dyrektor tłumaczy, że na stwierdzenie tego potrzeba czasu. Na początku roku szkolnego każdy nauczyciel w przedszkolu przeprowadza wstępną diagnozę, która ocenia rozwój dziecka na tle grupy oraz to, jakie posiada ono umiejętności. – Dzięki temu rodzic otrzymuje informację o jego silnych i słabszych stronach – wyjaśnia Gabriela Woźniak. Wówczas we współpracy z nauczycielami można pewne braki niwelować, np. poprzez zajęcia z logopedą czy psychologiem. Dopiero w maju poradnia zaczyna wydawanie decyzji, czy dziecko jest gotowe pójść do szkoły. Zdaniem dyrektor, obawy rodziców często są na wyrost. – Straszą oni szkołą, a to niewłaściwe podejście – przekonuje Gabriela Woźniak. Jej zdaniem wynika to po części z przekory. – Buntujemy się zawsze przeciw temu, co nowe. Nie znamy czegoś, a już krzyczymy, że jest niedobre.

{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

Rozumie jednak niepokoje związane z niewystarczającym przygotowaniem szkół na przyjęcie maluchów. – Nie wszystkie mają idealne warunki. Sale dla sześciolatków powinny być duże, a oprócz krzesełek i stolików mieć miejsce do odpoczynku i zabawy – mówi dyrektor, dodając, że część placówek, ze względu na ograniczenia lokalowe nie jest w stanie tego wymogu spełnić.

Jeżeli do grudnia dziecko nie będzie sobie dawało rady w szkole, można je cofnąć do zerówki. Gabriela Woźniak przyznaje, że nie jest to dobre rozwiązanie. – W ten sposób dajemy dziecku sygnał, że sobie nie radzi – mówi.

LEPIEJ PO PRZEDSZKOLU

Dyrektor Szkoły Podstawowej nr 2 z Oddziałami Integracyjnymi w Szczytnie Grażyna Wyrzykowska – Mączyńska zauważa, że sześciolatki na ogół dają sobie radę. – Czasami bywa tak, że siedmiolatek nie ma takiej dojrzałości szkolnej i zdolności myślenia operacyjnego jak sześciolatek – dzieli się swoimi obserwacjami. Przyznaje jednak, że niektóre dzieci miały kłopoty adaptacyjne. – W ubiegłym roku wielu rodziców chciało odroczenia – informuje. Z jej doświadczenia wynika, że znacznie lepiej z pójściem do szkoły radzą sobie dzieci, które już od 3. roku życia uczęszczały do przedszkola. – Są gotowe na rozpoczęcie nauki, bo rozwinęły się społecznie i emocjonalnie. Przedszkole uspołecznia i usamodzielnia, pozwala na nawiązanie kontaktów z rówieśnikami – uważa dyrektor. Dodaje, że większość dzieci mających odroczenia nie chodziła do przedszkola, a tylko do samej zerówki.

NAUKA I ZABAWA

„Kurek” postanowił zobaczyć, jak radzą sobie sześciolatki w szkole. W tym celu odwiedził klasę I c z SP nr 2 z OI. Dzieci, pod okiem wychowawczyni Mirosławy Lipki, dzielą czas na naukę czytania oraz zabawę. Zdecydowana większość z nich sprawia wrażenie dobrze zaadaptowanych do szkolnych warunków. W klasie, oprócz ławek, znajduje się kącik do zabawy. – Kiedy widzę, że zaczynają się męczyć albo nudzić, to siadamy na dywanie, bawimy się i trochę odpoczywamy – mówi Mirosława Lipka. Jest też czas na ćwiczenia i wspólne śpiewanie, co przypomina zajęcia przedszkolne. Sześciolatki, zapytane o to, co najbardziej podoba się im w szkole, wymieniają zajęcia komputerowe, wycieczki, przerwy i obiady. Są też i takie dzieci, które odpowiadają, że wszystko im się podoba.

Ewa Kułakowska

{/akeebasubs}