Dzisiaj postanowiłem napisać kilka słów o tym, czym właściwie jest rozrywka. Według słownika jest to działanie mające na celu dostarczenie przyjemności. Jasne i oczywiste. Niemniej zanim zacznę opowiadać o rozlicznych formach owych przyjemności, pozwolę sobie na dywagację etymologiczną. Czyli skąd wzięło się tak dziwne, a nawet dwuznaczne słowo rozrywka, aby nazwać nim coś miłego i radosnego.
Dzisiaj postanowiłem napisać kilka słów o tym, czym właściwie jest rozrywka. Według słownika jest to działanie mające na celu dostarczenie przyjemności. Jasne i oczywiste. Niemniej zanim zacznę opowiadać o rozlicznych formach owych przyjemności, pozwolę sobie na dywagację etymologiczną. Czyli skąd wzięło się tak dziwne, a nawet dwuznaczne słowo rozrywka, aby nazwać nim coś miłego i radosnego. W żadnym podręczniku nie znalazłem wyjaśnienia. Wówczas postanowiłem sięgnąć do epoki średniowiecza. Wszak wiadomo, że w owych dawnych czasach okrucieństwo było czymś naturalnym. Coś takiego jak prawo człowieka do życia nie istniało w ludzkiej świadomości. Powszechnie stosowano tortury, i to nie tylko dla wymuszenia zeznań, ale także jako szczególnie srogą karę. Nie będę epatował czytelników opisem owych koszmarnych, średniowiecznych pomysłów dręczenia człowieka. Natomiast dodam, że w czasach średniowiecza, owe okrutne, brutalne czynności odbywały się publicznie. Za każdym razem był to po prostu rodzaj spektaklu zaprezentowanego ku uciesze gawiedzi. Dzisiaj powiedzielibyśmy reality show. No właśnie. To była światowa inauguracja imprez rozrywkowych. I tutaj słowo „rozrywkowe” pasuje jak ulał. Zwłaszcza, że jedną z najbardziej widowiskowych imprez średniowiecza było rozrywanie człowieka. Głównie dotyczyło to zdrajców. Delikwentowi przywiązywano liny do rąk i nóg, a później cztery konie rozciągały go, aż do całkowitego rozerwania. Wszystko to przy gromadnej widowni. Takie widowisko trwało, podobno, około godziny. Po przeczytaniu owych średniowiecznych sensacji doszedłem do wniosku, że geneza słowa rozrywka tkwi w głębokim średniowieczu.
Ale przejdźmy do późniejszej, europejskiej historii rozrywki w jej znaczeniu aktualnym. Może niekoniecznie europejskiej. Skupmy się na Polsce. W XVI i XVII wieku ludzie bardzo ciężko pracowali. Dotyczy to wszystkich klas społecznych. Zatem czasu na rozrywki było raczej mało. Dopiero w okresie jesienno-zimowym następowało pewne poluzowanie, a także w okresie świąt, których było tak wiele, że współcześni kronikarze piszą, iż dni świąteczne stanowiły niemal jedną trzecią roku. Ten wolny czas nasi rodacy spędzali w gronie rodzinnym lub sąsiedzkim ucztując, trochę tańcując, a także grając w różne towarzyskie gry. Co do gier, to warto dodać, że wielce modne były wówczas niezliczone gry karciane.
Poważna zmiana polskiej rzeczywistości nastąpiła w wieku XIX. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
A teraz kilka słów o czasach współczesnych. Tylko kilka słów, bowiem są to już moje czasy i mógłbym na ten temat napisać kilka felietonów. Zresztą napisałem, tyle że nie do „Kurka Mazurskiego”, ale do warszawskiego miesięcznika „Skarpa warszawska”. O nocnych klubach, dancingach, dyskotekach i innych rozrywkowych atrakcjach. Do tego tematu jeszcze wrócę. Natomiast na zakończenie felietonu kilka słów na temat Szczytna, a konkretnie tegorocznych letnich atrakcji w ramach wakacyjnej rozrywki.
Słyszę często ubolewania, że sztandarowa, miejska impreza Dni i Noce znów nie odbędzie się. Co do mnie, to wcale tego nie żałuję. Uważam, że ów dwudniowy festiwal, w jego wersji z ostatnich lat, to był taki dość badziewiasty festyn (fest), jakich pełno latem w miastach niemieckich. Artystycznie bezwartościowy. Za to cenię sobie tegoroczną ofertę niewielkich imprez, ale za to licznych i z charakterem. Mam na myśli Jarmark Mazurski, Fast food truck, Smaki i pierogi świata, potańcówkę w MOS, czy koncert Stefano Terazzino, albo mistrzowski pokaz jazzu tradycyjnego. Że o innych imprezach, choćby tych w ruinach zamku, już nie wspomnę. Gratuluję władzom miasta, a przede wszystkim ekipie Miejskiego Domu Kultury, która, moim zdaniem, wykazała się niezwykłą sprawnością organizacyjną.
Andrzej Symonowicz{/akeebasubs}
