Rysiek od dziecka obdarzony był ponadprzeciętną wrażliwością muzyczną i dysponował predyspozycjami do gry na gitarze. Talent miał w genach, podobnie jak dwóch jego braci z rodziny Klenczonów - rodzony Jerzy i stryjeczny Krzysztof.
W czasie pobytu w Cieszynie poznał swoją żonę Ingę, którą przywiózł do Szczytna i tu z nią zamieszkał. Znałem ją od początku przyjazdu do Szczytna do jej śmierci w 2019 r. Była ładną, sympatyczną i miłą kobietą. Przyjaźniła się z moją ciotką Haliną Biedrzycką, była sąsiadką i częstym oraz mile widzianym gościem mojej matki. Mieszkały po sąsiedzku. Inga Klenczon do śmierci mieszkała w budynku na ul. Barcza 3A, którym administrowałem jako dyrektor Zakładu Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej.
Rysiek najdłużej w Szczytnie pracował w Zakładzie Energetycznym na ul. Polnej. Ale nie zagrzał na stałe miejsca, bo gdy trafiała mu się okazja grania na wyjeździe, natychmiast zwalniał się z pracy i ruszał w trasę – zresztą robiła tak większość ówczesnych nieprofesjonalnych muzyków.
Gdy brat stryjeczny Krzysztof szykował „pod siebie” nowy zespół wokalno- instrumentalny pod nazwą „Trzy Korony”, Rysiek 21 marca 1970 roku opuścił rodzinne Szczytno i wyjechał w Polskę.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Zespół „Trzy Korony” długo nie istniał - do 18 kwietnia 1972 roku.
Na początku maja 1972 roku powrócił do Szczytna. Zaczął szukać pracy, miał z tym niesamowite problemy.
W okresie letnim zatrudniał się dorywczo, natomiast w okresie jesienno-zimowym przebywał na bezrobotnym. Gdy się o wszystkim dowiedziałem, poleciłem zatrudnić go w podległym mi Zakładzie Remontowo - Budowlanym ZOZ Szczytno, jako elektryka. Pracy tam było multum! Dobrym był fachowcem, ale więcej przebywał na wolnym tzw. bezpłatnych urlopach. Bez przerwy występował na jakichś imprezach, bo grywał w różnych zespołach. Na przykład pamiętam dokładnie środek nocy, gdy odwiedził mnie w moim mieszkaniu na ul. Chopina 1 wraz Piotrem Janczerskim, liderem zespołu „No To Co”. Piotr Janczerski znanym był wówczas polskim muzykiem, wcześniej występował w Niebiesko-Czarnych, a w 1967 roku stworzył zespół „Grupa Skifflowa Piotra Janczerskiego”. Potem telewidzowie wymyślili dla zespołu nazwę „No To Co”. Był to pierwszy folkowy zespół w Polsce. Przyszli do mnie, żebym wyraził zgodę na natychmiastowy bezpłatny urlop dla Ryśka i to na rok. Cóż miałem zrobić? Wyraziłem zgodę i Rysiek wyjechał grać z Piotrem Janczerskiem.
Od tamtego czasu drogi nasze się rozeszły się, ale wciąż pamiętam go jako uśmiechniętego i dobrotliwego człowieka, jak na poniższym zdjęciu:

Ryśkowi urodziły się dwie córki - starsza Beata, która obecnie mieszka w Londynie i młodsza Dorota, która mieszka we Włoszech.
Kończąc biografię Ryśka myślę, że w ramach obchodów Roku Krzysztofa Klenczona w Szczytnie powinno się również wspomnieć o jego bracie Ryszardzie, który może w mniejszym stopniu, ale rozsławiał Szczytno.
Leszek Mierzejewski
Cdn.{/akeebasubs}
