W Muzeum Mazurskim odbyła się prapremiera filmu dokumentalnego pt. „Spuścizna” opowiadającego o losach Mazurów przez pryzmat znanej z działalności społecznej rodziny Leyków. Uczestnicy projekcji mieli okazję spotkać się z jego autorami oraz bohaterami – Wiktorem Markiem Leykiem i jego stryjeczną siostrą, Lidią Leyk – Juranek.
MAZURSKIE IKONY
Prapremiera filmu dokumentalnego „Spuścizna” odbyła się w piątek 10 września w Muzeum Mazurskim. W projekcji uczestniczyli autorzy dokumentu, w tym reżyser Adam Błaszczok, a także główny scenarzysta Andrzej Wojnach oraz odpowiedzialna za oprawę muzyczną Wanda Laddy. Nie mogło też zabraknąć głównych bohaterów, a zarazem narratorów – Wiktora Marka Leyka, syna Emila Leyka oraz Lidii Leyk – Juranek, córki Fryderyka Leyka.
Dokument opowiada o losach trzech pokoleń zasłużonej dla Mazur rodziny, skupiając się głównie na Gottliebie (Bogumile) Leyku, działaczu społecznym i kaznodziei gromadkarskim oraz dwóch jego synach – Fryderyku i Emilu, ikonach ruchu mazurskiego. Z poruszającego momentami filmu wyłania się obraz ludzi zaangażowanych na rzecz swojej małej ojczyzny, którym przyszło płacić za to niekiedy bardzo wysoką cenę. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
ODCHODZILI W POCZUCIU KLĘSKI
Jak przyznaje w dokumencie Wiktor Marek Leyk, jego ojciec i stryj pod koniec życia mieli poczucie klęski, bo nie udało się ocalić ludu mazurskiego w liczbie 200 – 300 tysięcy. Masowe wyjazdy do Niemiec, niszczejące cmentarze, osamotnienie i często wrogość ze strony nowych sąsiadów potęgowały zapewne gorycz zasłużonych działaczy. Film „Spuścizna” doskonale oddaje tę atmosferę. Wraz z bohaterami wędrujemy przez zapuszczone mazurskie nekropolie, oglądamy zdjęcia utraconych domów i miejsc, głównie w Szczytnie i Wielbarku, gdzie rozgrywały się tragiczne epizody z dziejów rodu Leyków. Poznajemy także tych znanych działaczy przez pryzmat ich życia rodzinnego. Wrażenie robi choćby wspomnienie Wiktora Marka Leyka, który opowiada o tym, jak jego ojciec Emil, uczestnik obu wojen światowych, raz jeden uderzył syna. Stało się to wtedy, gdy mały Marek, bawiąc się zabawkowym pistoletem, wymierzył w kierunku ojca. Ten zabrał mu zabawkę i ją zniszczył, mówiąc: - Nie mierz nigdy do żadnego człowieka.
Losy Emila Leyka to zresztą doskonały materiał na film fabularny. W czasie II wojny światowej, jako oficer Wehrmachtu, ratował greckich Żydów, załatwiając im wyjazdy w charakterze robotników do Włoch. Współpracował także z polskim ruchem oporu. Powtarzał, że nieprawdą jest to, co po wojnie głosili niektórzy oficerowie Wehrmachtu, twierdząc, że nic nie wiedzieli o eksterminacyjnych planach III Rzeszy wobec Żydów.
ZADBAJMY O GROBY MAZURÓW
- Chcieliśmy w tym filmie pokazać wybitne postacie naszego regionu – mówi reżyser dokumentu Adam Błaszczok, dodając, że region Warmii i Mazur wraz z całą swoją skomplikowaną historią nie jest szerzej znany i rozumiany w skali kraju. - Poruszamy tematy, które musimy poruszać, bo nikt inny tego za nas nie zrobi – tłumaczy, radząc regionalistom, aby rozmawiali z żyjącymi jeszcze świadkami przeszłości, bo takie bezpośrednie spotkania i rozmowy wiele wnoszą do badania dziejów tej ziemi. Zapytaliśmy reżysera, co szczególnie poruszyło go podczas pracy nad filmem. - Widok zdewastowanych cmentarzy ewangelickich. To było dla nas bardzo bolesne. My, jako naród, powinniśmy bardziej dbać o groby, bo to świadczy o naszym człowieczeństwie – odpowiada.
Ewa Kułakowska{/akeebasubs}
