Od przyszłej kadencji samorządu transmisje wideo z sesji oraz publikacja imiennych wyników głosowania będą obowiązkowe. Ma to zapewnić większą przejrzystość życia publicznego i zwiększyć udział mieszkańców w procesie kontrolowania organów publicznych. W powiecie szczycieńskim dotąd tylko samorząd gminy Jedwabno od lat publikuje nagrania z sesji w internecie. Bardzo oporne wobec takiego rozwiązania są za to władze Szczytna.

Sesje bez tajemnic
Burmistrz Danuta Górska zapewnia, że nie ma nic do ukrycia, a mimo to nie zgadza się na publikację nagrań z obrad sesji. Obecnie rejestruje je i zamieszcza w internecie radny Paweł Malec

IGNOROWANE ZALECENIA

Większą przejrzystość życia publicznego zakłada nowelizacja ustaw samorządowych podpisana przez prezydenta. Zgodnie z nowymi przepisami, od przyszłej kadencji obowiązkowe będą transmisje wideo z sesji i publikacja imiennych wyników głosowania. Wprowadzony został wymóg, by obrady organów stanowiących prawo były transmitowane i utrwalane za pomocą urządzeń rejestrujących obraz i dźwięk. Z kolei imienny rejestr głosowań sprawi, że mieszkańcy dowiedzą się, jak głosują wybrani przez nich radni. Do tej pory w gminach obowiązywała odpowiedzialność zbiorowa. Ustawa o samorządzie mówi tylko o tym, że „uchwały rad gmin zapadają zwykłą większością głosów w obecności co najmniej ustawowego składu rady w głosowaniu jawnym”. Co prawda już w 2010 r. Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji zorganizowało akcję „Przejrzysty BIP”, w której zalecało publikację tego, jak głosują radni, ale wtedy większość samorządów zalecenie zignorowała.

KURIOZALNE TŁUMACZENIA

W Szczytnie o publikację nagrań sesji od lat bezskutecznie walczy grupka radnych opozycji. Władze miasta są jednak temu zdecydowanie przeciwne. To może dziwić, bo burmistrz Danuta Górska wywodzi się z ruchu „Solidarności”, który od początku swojego istnienia opowiadał się za jawnością życia publicznego.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Kolejne wnioski o publikację nagrań są odrzucane, a towarzyszy temu kuriozalne tłumaczenie, m.in. takie, że rodziłoby to konieczność zakupu drogiego sprzętu nagłośnieniowego, albo że radni mówią … za cicho lub niewyraźnie i nie używają mikrofonów.

NIECH LUDZIE OCENIĄ SAMI

Weteranką pod względem zgłaszanych w sprawie nagrań wniosków jest Anna Rybińska. Przypomina, że jeszcze w latach 90. obrady były transmitowane w telewizji kablowej, dzięki czemu mieszkańcy mieli okazję śledzić poczynania swoich przedstawicieli. - Burmistrz zarzucała mi, że byłoby to działanie pod publiczkę, a radni, występując przed kamerą by się popisywali – mówi Rybińska. Władze miasta argumentowały też, że publikacja nagrań nie jest potrzebna, bo przecież obszerne relacje z posiedzeń rady ukazują się w prasie. Rybińska z tym tłumaczeniem się nie zgadza. - Prasa o wszystkim przecież nie napisze – mówi. Zmianę przepisów popiera. - Bardzo się cieszę, że doczekałam chwili, kiedy ludzie będą mogli ocenić aktywność radnych.

Podobnego zdania jest inny radny opozycji, Paweł Malec. Od początku bieżącej kadencji sam nagrywa obrady sesji za pomocą kamery. Zaczął to robić po tym, jak kolejne wnioski o większą jawność w szczycieńskim samorządzie zostały odrzucone. Teraz nagrania te zamieszcza w serwisie społecznościowym oraz na YouTubie. Jego zdaniem rejestrowane powinny być nie tylko obrady sesji, ale i komisji rady. - Bardzo dobrze, że teraz nagrania będą obowiązkowe. Wyborca będzie mógł zobaczyć, jak radny czy burmistrz pracują – uważa Malec. Nie obawia się, że nagrania staną się okazją do „popisów” samorządowców. - Niech wyborcy ocenią, czy to działania „pod publiczkę” - mówi radny.

PRZYKŁAD Z JEDWABNA

Jedynym w powiecie szczycieńskim samorządem, który od dawna umieszcza nagrania z sesji w internecie, jest gmina Jedwabno. Wszystko zaczęło się jeszcze w czasie ostatniej kadencji wójta Włodzimierza Budnego, w latach 2006 – 2010. Jego kolejni dwaj następcy nie zaniechali publikacji nagrań. Sekretarz Urzędu Gminy Jedwabno Jolanta Drężek zapytana o koszty rejestrowania obrad odpowiada: - Wystarczy zwykły dyktafon i wszystko dobrze słychać - zapewnia. Czy do nowych przepisów przygotowane jest już miasto? - Pracownicy robią rozeznanie, jakie to pociągnie koszty – odpowiada sekretarz urzędu Lucjan Wołos. A może wystarczyłoby zadzwonić do Jedwabna i zapytać, jak tam sobie poradzili? - podpowiadamy. - A czemu wszyscy muszą działać jednakowo? Do tej pory nie było z tym żadnych problemów – twierdzi Wołos.

Ewa Kułakowska, (o){/akeebasubs}