Najstarszy mieszkaniec gminy Jedwabno Józef Januszkiewicz w ubiegłym tygodniu obchodził setne urodziny. Pomimo sędziwego wieku, wciąż cieszy się dobrą formą i zdrowiem. Nie brakuje mu też poczucia humoru i dystansu do siebie, o czym najlepiej wiedzą pracownicy Środowiskowego Domu Samopomocy w Jedwabnie, którego jest podopiecznym. - Pan Józef to nasza perełka – mówią zgodnie.

Stulatek z werwą
Józef Januszkiewicz i jego żona Bronisława przeżyli razem już blisko 74 lata. Zdjęcie wykonane w 2018 r. z okazji 72-lecia zawarcia związku małżeńskiego

ŚWIADEK HISTORII

Józef Januszkiewicz jest najstarszym mieszkańcem gminy Jedwabno. Przyszedł na świat 28 marca 1920 r. w Budkach Borowskich na Wołyniu. Tam jego rodzina osiadła po powstaniu styczniowym w 1863 r., kiedy to została deportowana za pomoc powstańcom przez władze carskie z rodzinnego Mazowsza. Mały Józek, zanim poszedł do szkoły powszechnej, uczył się historii Polski, słuchając opowieści ojca i dziadka. Wychowywał się wraz z ośmiorgiem rodzeństwa. Rodzice prowadzili duże, 40-hektarowe gospodarstwo. Spokojne życie Januszkiewiczów skończyło się wraz z wybuchem II wojny światowej. Pan Józef, mając 23 lata, został objęty poborem do wojska. Z Budek trafił do Sielc nad Oką. Po kilku tygodniach dotarł do polskiego wojska. Brał udział w forsowaniu Wisły w czasie powstania warszawskiego. Został ranny w głowę. W 1945 r. jego rodzice wraz z rodzeństwem, jednym z pierwszych transportów, trafili do Jedwabna. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Pan Józef wkrótce do nich dołączył. W czerwcu 1946 r. ożenił się z Bronisławą. Do dziś są szczęśliwym małżeństwem o rekordowym stażu – prawie 74 lat! Wychowali pięciu synów i jedną córkę. Pan Józef gospodarzył na 11 hektarach, jednocześnie pracując, początkowo w tartaku, a następnie jako robotnik leśny w Nadleśnictwie Jedwabno.

DUSZA TOWARZYSTWA

Obecnie jest podopiecznym Środowiskowego Domu Samopomocy w Jedwabnie. Z okazji 100-lecia urodzin placówka przygotowała dostojnemu jubilatowi miłą niespodziankę – film autorstwa terapeuty Bartosza Abramskiego. Pan Józef opowiada w nim o swoim życiu, śpiewa piosenki i recytuje wiersze z lat młodości. Dzięki temu można się przekonać, jak dobrą ma wciąż pamięć, a do tego poczucie humoru. - Film nakręciliśmy w ubiegłym roku w maju, ale miał być opublikowany na setne urodziny pana Józefa. Chcieliśmy zrobić niespodziankę jemu i jego rodzinie – mówi Wioleta Wojciechowska, kierownik ŚDS w Jedwabnie. Podkreśla, że jubilata charakteryzuje optymistyczne podejście do życia i innych ludzi. - Rozbawia całe towarzystwo, z każdym rano się wita i pyta, co słychać – opowiada kierownik. Do tego wciąż, kiedy tylko pozwala mu zdrowie, uczestniczy w uroczystościach patriotycznych oraz spotkaniach z młodzieżą, podczas których opowiada o historii. - Kontakt z najmłodszymi ceni sobie szczególnie – zauważa kierownik.

NIE WIE, CO TO BÓL GŁOWY

Pan Józef jest ulubieńcem pracowników ŚDS. - Znam go od początku istnienia naszej placówki. To bratnia dusza, z którą od razu nawiązuje się kontakt, bez względu na różnicę wieku – mówi Katarzyna Szydlik, terapeuta z pracowni rekreacji i ruchu. Dodaje, że pan Józef zawsze jest uśmiechnięty i pogodny, nigdy nie narzeka na złe samopoczucie. - Sam mówi, że nie wie, co to ból głowy – śmieje się pani Katarzyna. - Zawsze chętnie bierze udział w zajęciach, nawet jak ma mniej sił. Robi to, aby sprawić nam przyjemność. To nasza perełka – mówi terapeutka.

Z kolei Beata Federowicz, terapeuta z pracowni plastyczno – rękodzielniczej podziwia pana Józefa za fenomenalną pamięć. - Deklamuje wiersze, śpiewa piosenki. Trzeba mu tylko przypomnieć początek – mówi. - Można z nim porozmawiać o wszystkim. Chętnie służy radą, ale robi to w żartobliwej formie – dodaje. Wspomina, że pewnego razu źle się poczuł i wezwano do niego pogotowie. Nawet wtedy nie stracił poczucia humoru. - Kiedy przyjechała karetka zapytał, dlaczego tak szybko, bo nie zdążył jeszcze zjeść obiadu – opowiada pani Beata.

CZERPIE Z ŻYCIA PEŁNYMI GARŚCIAMI

 

Instruktor terapii Ewa Szemplińska mówi, że pan Józef jest wielkim przyjacielem środowiskowego domu. - Jak tylko wchodzi, wywołuje u wszystkich uśmiech. Zawsze na powitanie mówi: „witajcie, kochani” - relacjonuje. Dodaje, że można z nim porozmawiać o wszystkim, bo nie ma dla niego tematów tabu. - Tajemnica jego długowieczności kryje się w tym, że kocha życie i ludzi. Jest też osobą głęboko wierzącą w Boga, dlatego nie boi się przemijania i śmierci – zauważa pani Ewa. Zdradza, że pracownicy ŚDS przygotowywali specjalną imprezę z okazji setnych urodzin pana Józefa, ale trzeba było ją przełożyć ze względu na obecną sytuację. - Przyjął to ze spokojem. Stwierdził, że skoro tyle już przeżył, to przeżyje i to.

 

Bartosz Abramski, terapeuta z pracowni muzyczno – teatralnej zauważa, że pan Józef nie odczuwa tremy przed występami. - Ma to chyba jeszcze z lat młodości. Jest bardzo pozytywnym człowiekiem. Nawet, kiedy coś mu dolega, potrafi to obrócić w żart. Można z niego brać przykład. Dziś wielu młodych narzeka, a pan Józef, mając tyle lat, wciąż czerpie z życia pełnymi garściami – mówi terapeuta.

(ew){/akeebasubs}