STRAPIENIE ADAMA

Do połowy XIX w. w powiecie szczycieńskim działały trzy niewielkie zakłady przemysłowe wytwarzające papier, żelazo oraz szkło.

Szklarnia
Produkty huty szkła w Szklarni oraz huty żelaza w Wądołku na wystawie w Muzeum Mazurskim w Szczytnie

Najciekawszą historię ma leżąca w pobliżu Spychowa Szklarnia. Szklarnię (Łuktę), w której jak sama nazwa wskazuje wytwarzano szkło, założył (4 kilometry na południe od Spychowa, przy drodze do Rozóg) pod koniec XVIII w. baron kapitan Ernst von Hünefeldt, który jako dzierżawca prowadził ją do swojej śmierci w 1842 r. Następnie hutą zarządzała wdowa po nim, Fryderyka. Zakład powstał wbrew woli dzierżawcy domeny w Chochole (Adama) i dlatego w języku niemieckim przyjął nazwę Adamsverdruss, co na język polski można przetłumaczyć jako „Strapienie Adama”.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} 

POD ZARZĄDEM KRÓLEWSKIEGO KUPCA

W 1817 r. w Szklarni było 15 domów, w których mieszkały 193 osoby. W 1846 r. osada liczyła 138 morgów ziemi, 11 domów i 161 mieszkańców. W Szklarni od 1838 r. znajdowała się duża szkoła. Był tu też urząd pocztowy i gospoda, którą do 1866 r. prowadził Arnay. Następnie dzierżawił ją Lorreck.

Produkcja szkła w hucie była dość duża, wystarczała do zaspokojenia potrzeb kilku mazurskich powiatów. W 1852 r. władze postanowiły zmienić dzierżawcę huty. Prowadzona przez baronową huta miała zbyt częste przestoje, a przyznane na jej potrzeby drewno, zamiast do produkcji szkła, było sprzedawane w celu uzyskania łatwego zysku. Ostatecznie dzierżawa huty trafiła na licytację, w której wzięła udział baronowa i jej najstarszy syn Freiherr Fridolin von Hünefeldt. Zostali oni jednak przelicytowani przez królewieckiego kupca Ludwika Blaurocka. Pod zarządem Blaurocka produkcja szkła również była niezadowalająca. Po 12 latach dzierżawy podpisano już tylko tymczasową prolongatę umowy.

TRZY KROWY NAUCZYCIELA

W 1864 r. w osadzie fabrycznej żyło 21 rodzin. Każda z robotniczych rodzin posiadała jedną krowę. Aż trzy krowy miał za to miejscowy nauczyciel - Ludwik Ewert. Wyróżniał się też handlarz szkłem Fryderyk Nosgowic, który posiadał krowę i dwa konie. Najzamożniejsi byli karczmarz i dzierżawca huty. Natomiast w Budach, w których wytwarzano potrzebny do produkcji szkła popiół, żyło 21 rodzin, ale żadna nie miała krowy. W osadzie fabrycznej i w Budach mieszkało łącznie 249 osób. W 1869 r. L. Blaurock poszukiwał chętnego do dzierżawy gospody w Szklarni. W 1878 r. gospodę prowadził już Wenzel.

KRES PRODUKCJI SZKŁA

Mapa przedstawiająca Szklarnię i okolice na początku XIX w.

W związku ze wzrostem cen drewna produkcja szkła była coraz mniej opłacalna. W 1877 r. ostatecznie zaprzestano jego wyrobu. Poszczególne domy i działki oddano na 18 lat w dzierżawę. Dzierżawcą jednej z działek był rosyjski staroobrzędowiec - Maksymilian Krasowski.

W 1880 r. do władz skarbowych zgłosił się jeszcze August Gewert, który chciał kontynuować w Szklarni produkcję szkła, jednak nie przyjęto jego propozycji. W 1877 r. budynki huty zostały rozebrane. Zostało tylko jedno gospodarstwo, które do 1 lipca 1888 r. dzierżawił Ludwig Blaurock. W 1888 r. wiekowy Blaurock został okradziony z państwowych pieniędzy (był on skarbnikiem kasy leśnej). W 1909 r. domena została zlikwidowana. W Szklarni utworzono leśniczówkę.

CO ZOSTAŁO PO OSADZIE?

Żeliwny krzyż z grobu Ernsta Ludwiga Philippa von Hünefelda. Na górze krzyża widoczny jest Uroboros - wąż zjadający własny ogon. Symbol nieskończoności i wiecznego powrotu

Obecnie w Szklarni istnieje tylko jedno zabudowanie. Jeszcze po wojnie przechodziła obok linia kolejki wąskotorowej, która miała przystanek również w Szklarni. Po osadzie został też cmentarz z zachowanymi dwoma nagrobkami. W jednym spoczywa pierwszy dzierżawca huty - Ernst Ludwig Philipp von Hünefeld (20.02.1769 - 23.06.1842). Na jego grobie znajduje się żeliwny krzyż z motywem węża zjadającego własny ogon. Jest to jeden z najoryginalniejszych żeliwnych mazurskich krzyży. Prawdopodobnie odlany został w hucie żelaza w Wądołku, co jest ciekawym połączeniem tych dwóch niegdyś ważnych mazurskich zakładów przemysłowych, po istnieniu których zostało obecnie niewiele śladów. Drugi nagrobek należy do prywatnego nadleśniczego Hermanna Schulza (13.09.1842 – 30.06.1906).

Produkty działającej w Szklarni huty można obejrzeć na stałej ekspozycji w Muzeum Mazurskim w Szczytnie.

Witold Olbryś{/akeebasubs}