Burmistrz Krzysztof Mańkowski ma ból głowy z oświetleniem miasta. Jedni skarżą się, że po zmroku jest w nim za ciemno, inni – że za jasno, bo niedawno wymieniono na ledowe ponad 200 lamp i te dają zdecydowanie ostrzejsze światło niż stare oprawy. Irytację włodarza budzi także to, że mieszkańcy swoje uwagi w pierwszej kolejności kierują do gazety.

Trudno dogodzić z tym oświetleniem
Burmistrz Krzysztof Mańkowski z jednej strony dostaje cięgi za to, że w mieście jest za ciemno, a z drugiej – że za jasno

Temat niedostatecznego oświetlenia miasta, który poruszaliśmy przed tygodniem, powrócił na posiedzeniu komisji budżetu i finansów. Radny Sławomir Staszak dopytywał burmistrza Krzysztofa Mańkowskiego, dlaczego lampy na ul. Solidarności zapalają się tak późno. W imieniu włodarza odpowiedzi udzieliła mu naczelnik Wydziału Gospodarki Miejskiej, Katarzyna Hrybek – Dudek. Potwierdziła przy tym, że do urzędu wpływa w tej sprawie mnóstwo sygnałów. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Jak tłumaczyła, zegary sterujące oświetleniem zostały przestawione tak, aby 15 minut wcześniej się ono wyłączało, i o tyle samo później włączało. Przyznawała, że takie rozwiązanie jest podyktowane koniecznością szukania oszczędności na energii elektrycznej. Wyjątkiem są okolice szkół, gdzie na prośbę rodziców latarnie są włączane pół godziny wcześniej.

Z kolei burmistrz utyskiwał, że mieszkańcom trudno jest pod tym względem dogodzić. - Docierają do mnie też informacje w drugą stronę i to czasem agresywne. Ludzie mówią: zgaście te lampy, bo jest za jasno i nie można spać – relacjonował Mańkowski, dodając, że sytuacje takie dotyczą ulic, na których wymieniono oprawy na ledowe. W ostatnim czasie miasto zamontowało 220 takich lamp. Przy okazji włodarz żalił się na mieszkańców, że ci, zamiast do urzędu, wolą zgłaszać swoje uwagi gazecie. I choć nie wymienił tytułu, to wiadomo, że miał na myśli „Kurka Mazurskiego”, który w ubiegłym tygodniu poruszał ten temat. - Tak się jakoś przyjęło u nas, że nie zadzwonią, nie poinformują wydziału czy mnie osobiście, tylko idą do gazety. Te mają o czym pisać, a my do końca tak naprawdę o niczym nie wiemy – ubolewał burmistrz, najwyraźniej nie słuchając wcześniejszych słów naczelnik Hrybek – Dudek, która przyznawała, że w sprawie oświetlenia dociera do niej wiele sygnałów.

(ew){/akeebasubs}