Handel i usługi budowlane to najpopularniejsze rodzaje działalności gospodarczej, której podejmują się osoby bezrobotne w ramach otrzymywanych na ten cel dotacji z Powiatowego Urzędu Pracy. Zdarzają się jednak i rzadziej spotykane pomysły na własny biznes, takie jak choćby pracowania portretowa czy sala zabaw dla dzieci. W ubiegłym roku PUP w Szczytnie przydzielił 87 dotacji, o 10 więcej niż rok wcześniej. Nie brak jednak osób, które otrzymawszy środki, wykorzystują je nie do końca uczciwie.

Wędka dla bezrobotnego

WYSOKA EFEKTYWNOŚĆ

Dotacje z Funduszu Pracy na podjęcie działalności gospodarczej dla bezrobotnych udzielane są od 2004 roku. Obecnie maksymalna wysokość takiego wsparcia wynosi 600% przeciętnego wynagrodzenia, czyli 22,9 tys. złotych. W ubiegłym roku Powiatowy Urząd Pracy w Szczytnie przyznał 87 dotacji, o 10 więcej niż rok wcześniej. Osoba ubiegająca się o nie, musi spełnić szereg warunków, w tym m.in.: być zarejestrowana jako bezrobotna, przejść szkolenie z przedsiębiorczości, nie może posiadać wpisu do ewidencji działalności gospodarczej oraz mieć zobowiązań komorniczych bądź sądowych.

{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

Jeśli biznes nie przetrwa przez rok, wówczas trzeba dotację zwrócić. Według danych Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Olsztynie, szczycieński PUP może się pochwalić drugim wynikiem w województwie pod względem efektywności przyznawanych dotacji. W statystyce wyprzedza go tylko olsztyński powiat ziemski. Dyrektor urzędu pracy Jan Dąbrowski powodów tak dobrego wyniki upatruje w rzetelnym podejściu urzędników do tematu. - W jednym z powiatów umowa o dotację była sporządzona na jednej stronie, u nas liczy ona ich siedem, a sam wniosek – kilkanaście – porównuje dyrektor. Dodaje, że dopiero niedawno, po 10 latach przyznawania dotacji zdarzył się pierwszy przypadek, gdy jedna z osób, której powinęła się noga, musiała zwrócić otrzymane pieniądze.

NA HANDEL I BUDOWLANKĘ

Mieszkańcy powiatu szczycieńskiego najczęściej zakładają działalność w branży budowlanej i handlowej.

- Tego jest na naszym rynku sporo, więc nie wszystkie te firmy przetrwają dłużej niż kilka lat – mówi Marta Urbańska z PUP w Szczytnie. Urząd szczegółowej statystyki dotyczącej losów tych podmiotów nie prowadzi – dla niego ważne jest tylko, czy przetrwają one na lokalnym rynku przynajmniej rok.

Przeszkodą w utrzymaniu się na rynku dla wielu firm są bardzo wysokie koszty związane z prowadzeniem działalności. Osoby, które rozpoczęły ją dzięki dotacji z urzędu pracy, przez dwa lata płacą niższe składki na ZUS.

- Potem muszą już przejść na pełne płatności, dlatego wiele z nich rezygnuje z działalności – zauważa Marta Urbańska.

KROPLA W MORZU

W powiecie szczycieńskim zdarzają się nietypowe pomysły na własny biznes. Przykładem na to jest Anna Gołąb, która dzięki otrzymanej z PUP dotacji otworzyła salę zabaw dla dzieci „Bajland”. Jak mówi, pomysł podsunął jej mąż. Sama wcześniej pracowała przez pewien czas w ośrodku pomocy społecznej. Kiedy skończyła się jej umowa, została bez zatrudnienia.

- Trzeba było coś robić, więc zdecydowałam się na własny biznes – mówi. - Ucieszyłam się z przyznanych środków, choć to i tak kropla w morzu wydatków, które trzeba było ponieść, otwierając firmę – dodaje. Obecnie zatrudnia jednego pracownika, nosi się też z zamiarem zaangażowania animatora – clowna zabawiającego dzieci podczas organizowanych przez „Bajland” urodzin. Pani Anna przyznaje, że gdyby dziś miała się decydować na prowadzenie własnej działalności, to pewnie by się jej już nie podjęła.

- W Szczytnie to się nie opłaca. Nasze miasto jest zbyt biedne – zauważa. Świadczone przez nią usługi największym powodzeniem cieszą się zimą, kiedy na dworze jest zimno i dzieci nie korzystają z placów zabaw. - Wiosną i latem jest już gorzej – mówi pani Anna.

„PORTRECIARNIA” Z DOTACJI

Na nietuzinkową działalność zdecydowała się też plastyczka Beata Jankowska z Jedwabna. Dzięki dotacji z PUP otworzyła własną pracownię portretową „Portreciarnia.

- Inspirację czerpałam z Witkacego, który przed wojną też miał taką właśnie pracownię – mówi pani Beata. Pieniądze z urzędu pracy wydała na zakup potrzebnego jej sprzętu: laptopa, skanera i drukarki. Odbyła również szkolenie z obsługi programu Corel. Najbardziej męczące okazały się formalności, przez które musiała przebrnąć, aby uzyskać dotację. - Zacisnęłam jednak zęby, bo miałam jasno wyznaczony cel – przyznaje, dodając, że uzyskała profesjonalną pomoc od pracowników PUP.

- Panie odnosiły się do mnie z nieziemską cierpliwością – podkreśla pani Beata. Według niej dotacje to dobry pomysł na aktywizację bezrobotnych. - Na pewno żaden bank nie dałby mi kredytu na taką działalność.

NA TAKSÓWKĘ JUŻ NIE DOSTANĄ

Nie brak jednak i takich, którzy dotacje wykorzystują nie do końca uczciwie. Chodzi głównie o usługi taksówkarskie. Zdarzało się, że osoby chcące je świadczyć, środki z urzędu pracy przeznaczały w całości na zakup samochodu. Przez rok płaciły niższy ZUS, po czym sprzedawały auta, dobrze na tym wychodząc.

- Wstyd nam jeździć taksówkami, ponieważ taksówkarze mają do nas pretensje, że wspieramy nieuczciwą konkurencję – mówi dyrektor Dąbrowski. Aby zapobiec tego typu praktykom, Powiatowa Rada Zatrudnienia wprowadziła zmiany w regulaminie przyznawania dotacji. Od połowy kwietnia nie będą one już przyznawane m.in. na prowadzenie działalności w zakresie krajowego transportu osób taksówką. Nie można też wykorzystać pieniędzy na zakup środka transportu, chyba że jego wartość nie przekracza 30% maksymalnej obowiązującej wysokości dotacji. Zdarzało się, że pomoc na rozpoczęcie działalności wykorzystywano na … wykończenie domów. Robiły tak osoby, które własny biznes rozkręcały w miejscu zamieszkania. Od połowy kwietnia nie będzie to już możliwe. Zmieniony regulamin zabrania remontu pomieszczenia, w którym miejscem prowadzenia działalności jest dom bezrobotnego, a jej charakter nie wymaga świadczenia tam usług.

Ewa Kułakowska

{/akeebasubs}