Reklama

Węgiel

Długo oczekiwana zima z mrozami i opadami śniegu wreszcie nadeszła. Wraz z nią kłopoty wiążące się z odśnieżaniem szczycieńskich placów, ulic i chodników. Miejskie służby zapewniają, że sytuacja jest opanowana. Inne zdanie na ten temat mają mieszkańcy.

Zasypane miasto

W poniedziałek rano największy i najbardziej zatłoczony w Szczytnie plac parkingowy przed ratuszem w ogóle nie został odśnieżony. Zbulwersowało to użytkowników samochodów osobowych, którzy młócąc kołami swoich aut zleżały śnieg sprawili, że w końcu na plac Juranda można było wjechać i z niego wyjechać.

- Gdzie jak gdzie, ale żeby taki bałagan panował tuż pod magistratem? - zdumiewali się nie tylko zmotoryzowani, ale i piesi, którym przyszło brnąć po kostki w śniegu.

Najgorsze warunki na ulicach i chodnikach miasta panowały jednak w minioną sobotę i niedzielę. Śliskie nawierzchnie wymagały zachowania najwyższej ostrożności podczas spacerów, zaś samochody poruszały się z prędkością 20, góra 30 km/h.

- Mimo że pojawiły się pierwsze pługi i piaskarki, wjazd z ul. Konopnickiej w ul. Akacjową nie był możliwy - zgodnym chórem twierdzili miejscowi taksówkarze.

Poprawę dało się zauważyć dopiero w poniedziałek. Na ulicach i chodnikach pojawiło się znacznie więcej sprzętu, ale testowa jazda "Kurka" wykazała, że nadal ul. Akacjowa od strony ul. Konopnickiej nie jest dostępna, choć odśnieżona - zabrakło piasku. Z kolei na osiedlu Kochanowskiego zauważyliśmy kilka ulic i uliczek zapomnianych przez służby odśnieżające - m.in. ul. Słoneczną i jedno z rozwidleń ul. Długiej.

Za zimowe utrzymanie miasta odpowiada ZUK (wyłączając drogi powiatowe i krajowe).

Jeszcze w piątek szef działu odśnieżania Stanisław Kurbat zapewniał nas, że cały zukowski sprzęt utrzymywany jest w pełnej gotowości i bieżąco konserwowany.

- Nie powinno być kłopotów, gdy spadną śniegi - promieniował optymizmem.

Niestety wysłana w sobotę do boju najpotężniejsza maszyna, jaką dysponuje ZUK - wielka równiarka już w niedzielę po południu uległa awarii.

- Choć z naprawą uporano się dość szybko i o godz. 11.00 w poniedziałek maszyna już była całkowicie sprawna, nie zdołano oczyścić nią placu Juranda, gdyż był wówczas kompletnie zastawiony samochodami - powiedziała "Kurkowi" inspektor Krystyna Lis, koordynująca miejską akcję "Zima".

Reasumując, trzeba dodać, że długo oczekiwane opady śniegu i mróz wywołały bardzo krótkotrwałą radość, szybko stłumioną kłopotami wynikającymi z usuwania nadmiaru białego puchu. Cóż, wszelki entuzjazm prysnął z chwilą, kiedy przyszło zmierzyć się z żywiołem.

Marek J. Plitt

2007.01.31