Przed tygodniem napisałem kilka słów o moich tegorocznych wakacjach na Kubie. Skupiłem się na lokalnych ciekawostkach wynikających z socjalistycznego ustroju jaki panuje na wyspie. Ciekawostkach jakże przypominających Polskę z okresu PRL-u. Zapewne nie uniknę dalszych porównań, ale na początek o czym innym.
W dawnych czasach, gdy medycyna nie była tak rozwinięta jak dzisiaj osoby z bólem zęba często pomocy szukały u kowali. Kowal miał obcęgi i przy ich pomocy był w stanie wyrwać dokuczający ząb. Widziałem kiedyś żart rysunkowy, który nawiązywał do takiej sytuacji. Cierpiący człowiek prosi kowala o wyrwanie zęba, a kowal pyta, czy ma być ze znieczuleniem czy bez.
W minionym tygodniu do kilku mieszkań w Pasymiu wszedł nieznany lokatorom mężczyzna. Jedna z kobiet, będąc w domu, usłyszała odgłos zamykanych drzwi, co wzbudziło w niej niepokój.
PIES WYTROPIŁ JAJA
W minionym tygodniu z targowicy miejskiej przy ul. Żeromskiego z budki skradziono kurze jaja. Na miejsce zgłoszonej interwencji przyjechali policjanci.
Mieszkańcy miasta, a przede wszystkim uczniowie Gimnazjum nr 2 oraz ogólniaka skarżą się na fatalny stan chodnika przy ul. Lanca.
W poprzednim artykule pisałem na temat przyczyn powstawania cukrzycy t. 1. Wyjaśniałem, że jest to choroba, w której, na skutek procesu autoimmunologicznego, dochodzi do uszkodzenia komórek trzustki produkujących insulinę. Jej brak w organizmie jest przyczyną wysokiego poziomu cukru we krwi i oznacza konieczność przyjmowania insuliny w zastrzykach do końca życia.
Cały miesiąc spędziłem na Kubie. To już „ostatni dzwonek”, aby średnio zamożny Europejczyk mógł sobie zafundować wakacyjny pobyt w tym kraju. Przypuszczam, że za kilka lat będzie to jedno z najdroższych turystycznych miejsc na świecie, dostępne tylko dla nielicznych. Wybrałem się na Kubę w towarzystwie podróżnika i fotografika Ryszarda Sobolewskiego.
KOLIZJE W SZCZYTNIE I TYLKOWIE
W piątek 9 października na ul. Bohaterów Westerplatte doszło do kolizji z udziałem forda focusa i nissana micry. Podróżujący nissanem 65-letni mieszkaniec Szczytna doznał obrażeń głowy. Zespół ratownictwa medycznego przetransportował mężczyznę do szpitala.
Pytanie „dlaczego?” jest jednym z najczęstszych, z którymi spotykam się w gabinecie lekarskim. Gdy pacjenci dowiadują się, że zachorowali na poważną, przewlekłą chorobę, która zmieni całe ich życie, która pod znakiem zapytania postawi realizację ich życiowych planów chcą wiedzieć dlaczego ich to spotyka. Pytają mnie wówczas: - Dlaczego ja zachorowałem?
Na szczycieńskiej wieży ratuszowej, co każdy mieszkaniec widzi codziennie, umieszczone są cztery tarcze zegarowe. Od niepamiętnych czasów ich wskazówki jakby się pogubiły.
Na załączonym zdjęciu widać, że poszczególne zegary pokazują różne godziny.
We wtorek 13 października przed godziną 8.00 na trasie Wielbark – Głuch kierujący skodą octavią 29-latek najpierw zjechał do przydrożnego rowu, a następnie uderzył w drzewo.
Niewiele brakowało, by małżeńska kłótnia w jednej z miejscowości w gminie Dźwierzuty skończyła się tragicznie. Pijany 56-latek ciągnikiem zepchnął do stawu swoją 51-letnią żonę. Na szczęście kobiecie nic poważnego się nie stało.
W czwartek 1 października koło południa kurier rozwożący po Szczytnie przesyłki zaparkował forda transita w pobliżu ul. Barcza i poszedł dostarczyć klientowi paczkę.
W niedzielę 4 października w miejscowości Nowe Borowe doszło do wypadku z udziałem mercedesa i dwóch motocykli – hondy oraz ducati.
W jednym z poprzednich artykułów przytaczałem słowa profesora Elliota Joslina, który powiedział: Kto więcej wie o cukrzycy, żyje dłużej. W związku z tym, dzisiaj chciałbym opowiedzieć o tej chorobie. Jestem przekonany, że nawet najtrudniejsze tematy można wyrazić za pomocą prostych słów i każdy może zrozumieć tę chorobę.
Gdy 4-tego października tuż przed 10-tą zaczęliśmy zjeżdżać się na Plac Juranda – stałe miejsce „Kręciołowych” spotkań, to wszyscy kolejno oznajmiali, że mamy przed sobą ostatnią, tak ciepłą niedzielę. Warto więc wykorzystać piękny dzień na miłą wycieczkę, a najlepiej poszukać grzybów.
Chyba „Kręciołowe” grono poważnie potraktowało śpiew z minionej wyprawy o „ostatniej niedzieli”, ponieważ w dniu wyjazdu peleton zasiliły tylko dwie panie i trzech panów.
Gdy zjawiam się w Wodzisławiu – małej, urokliwej miejscowości w województwie świętokrzyskim, to moi tamtejsi znajomi zwykle śpiewają: „Hej z góry, góry jadą Mazury”. Zawsze czeka tam na mnie serdeczność, a aktywność i moc atrakcji same wypisują urlopowy scenariusz.
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Korzystając z niej wyrażasz zgodę na ich używanie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.