Spacerując po lasach wciąż możemy się w nich natknąć na pozostałości II wojny światowej. Jednymi z ciekawszych i działających na wyobraźnię są resztki różnego rodzaju umocnień. Najczęściej możemy trafić na niewielkie bunkry.

Dodaj komentarz

W piątek miałem okazję być na promocji nowej, dwutomowej monografii Pisza. Impreza odbyła się w hotelu „Joseph Conrad”, w którym w tym dniu zjawiły się prawdziwe tłumy. Wydaje mi się, że byłem jedną z ostatnich osób, która została wpuszczona, bo wchodząc do hotelu słyszałem, jak pracownicy mówili, że „już nikogo więcej nie wpuszczamy”.

Dodaj komentarz

Bruno Koch prowadził w przedwojennym Szczytnie zakład szklarski, z czasem poszerzając działalność o prowadzenie księgarni i handel materiałami biurowymi i szkolnymi. Jego wojenne losy okazały się tragiczne. Po rzemieślniku pozostało jednak trochę pamiątek, które prezentujemy w tym artykule.

Dodaj komentarz

Na przełomie XIX i XX stulecia najbardziej znanym mieszkańcem Wielbarka, a zapewne i całego powiatu szczycieńskiego był hotelarz Hans Fromm, syn właściciela gospody Carla Otto Fromma i Henrietty z domu Laskawy. Jego hotel stał przy moście na Omulwi, niedaleko młyna i znajdującej się na rzece wyspy. Spotykała się w nim miejscowa elita; na kręgle przychodzili tu księża, nauczyciele i urzędnicy.

Dodaj komentarz

W nawiązaniu do historii z odnalezieniem sztandaru gimnazjum rolniczego w Szczytnie chciałbym zwrócić uwagę na to, że los niejednego sztandaru z powiatu szczycieńskiego jest nam obecnie nieznany. Sztandary posiadały różne instytucje, organizacje czy zakłady pracy. Po zmianie systemu politycznego większość zdezaktualizowała się, nie pasowała już do nowego, demokratycznego porządku.

Dodaj komentarz

Ukazał się nowy, XXV, „Rocznik Mazurski”, wydawnictwo poświęcone historii powiatu szczycieńskiego.

Dodaj komentarz

Stopniowo system szczycieńskich strzelnic był rozbudowywany i unowocześniany. Oprócz strzelnic i kantyny powstało kilka budynków, po których obecnie zostały tylko fundamenty. Przed 1911 rokiem postawiano tam pomnik upamiętniający szczycieńskich strzelców poległych w Afryce. Jego historia okazuje się bardzo intrygująca.

Dodaj komentarz

Szczycieńskie strzelnice służyły nie tylko do ćwiczeń, ale były też miejscem organizacji festynów. Na ich terenie działała kantyna, w której żołnierze mogli ugasić pragnienie.

Dodaj komentarz

Czy głaz w Niedźwiedzim Kącie rzeczywiście upamiętnia ostatniego upolowanego na Mazurach niedźwiedzia?

Dodaj komentarz

O rewirze myśliwskim gauleitera Ericha Kocha w Złotych Górach i okolicznych lasach wielokrotnie wspominał także kronikarz pobliskiego Ulesia August Tadday (1900 – 1984). Ten prosty gospodarz z mazurskiej wsi po II wojnie światowej opublikował swoją „Kronikę Ulesia” a na łamach „Neidenburger Heimatbrief” wiele artykułów o historii rodzinnych okolic. Zadziwiał swoją wiedzą, dokładnością i precyzją, W tych publikacjach pisał również o Kochu i jego polowaniach w Złotych Górach, a także o należącej do niego rezydencji i chacie myśliwskiej. W ten sposób te lokalne mazurskie relacje zostały utrwalone dla potomnych.

Dodaj komentarz

Wreszcie w 1970 roku temat rewiru łowieckiego Kocha został poruszony z najmniej oczekiwanej strony, za to na skalę międzynarodową. Pisarz Michel Tournier wydał w Paryżu powieść „Król Olch”, która jednogłośnie otrzymała prestiżową Nagrodę Goncourtów, przyznawaną od 1903 roku dla najlepszej francuskojęzycznej powieści roku.

Dodaj komentarz

Opowieści o polowaniach Kocha i Göringa w lasach otaczających Złote Góry szeroko krążyły wśród mieszkańców okolicznych wsi, zarówno wśród Mazurów jak i ludności napływowej po 1945 roku. W Niemczech temat ten także pojawiał się wśród dawnych mieszkańców Prus Wschodnich i w wydawanych przez nich publikacjach, przynosząc nieco więcej szczegółów. W 1956 roku choćby wspomniano o tym w nekrologu nadleśniczego Kurta von Ziegnera z Dłużka, zamieszczonym w „Neidenburger Heimatbrief”, piśmie byłych mieszkańców powiatu nidzickiego.

Dodaj komentarz

W kwietniu 1945 roku na linii kolejowej Wielbark – Nidzica, w lesie pomiędzy Muszakami a Napiwodą, komando „Złota Góra” wysadziło rosyjski pociąg z zaopatrzeniem.

Dodaj komentarz

W tym tygodniu przedstawiamy dalsze losy niemieckiej grupy oporu działającej w okolicy Złotych Gór.

Dodaj komentarz

Na przełomie 1944 i 1945 roku przegrywający wojnę i cofający się Niemcy organizowali grupy oporu, które określano potem jako „Werwolf” czyli „Wilkołak”. Miały one na celu dezorganizację radzieckiego zaplecza po przejściu frontu. Zaczęto je tworzyć we wrześniu 1944 roku, czyli jeszcze na wiele miesięcy przed ofensywą Rosjan na Prusy Wschodnie.

Dodaj komentarz

Na mapie przedwojennych Prus Wschodnich rzeczywiście można odnaleźć miejscowość Kaltenborn. Tak nazywała się Zimna Woda obok Złotych Gór. Cóż jednak miałoby łączyć niewielką mazurską wieś z malborskim zamkiem i szkołą Hitlerjugend, i to tak, aby nadać im jej nazwę?

Dodaj komentarz

Instytut Pamięci Narodowej odnalazł i zidentyfikował w Lublinie szczątki Henryka Wieliczko, pseudonim „Lufa”, jednego z najsłynniejszych dowódców wileńskich oddziałów Armii Krajowej, działającego między innymi na terenie powiatu szczycieńskiego. O odkryciu na specjalnej konferencji prasowej poinformował prezes IPN Karol Nawrocki, który spotkał się też z Ewą Przesmycką, siostrzenicą „Lufy”.

Dodaj komentarz

W czasach nazistowskich w Złotych Górach przybyło demonów, których ofiarą padł między innymi wspomniany już nadleśniczy Rahm z Zimnej Wody. Owe demony nie pilnowały jednak baśniowego skarbu Złotych Gór, lecz urządzały polowania, będące odpoczynkiem od ich codziennego zajęcia – polowań na ludzi.

Dodaj komentarz

Lasy Złotych Gór zawsze stanowiły „ziemię obiecaną” dla kłusowników, zwalczanych przez państwo. Proceder nasilił się w ciężkich czasach po zakończeniu I wojny światowej.

Dodaj komentarz

Zbliżał się wieczór. Słońce kładło ostatnie promienie na strzechy chłopskich chat.

Dodaj komentarz