Rodzinę babci Okoniewskiej przygarnęli w czasie okupacji dwaj bracia Dembińscy będący właścicielami dużego gospodarstwa. Gospodarstwo nadzorowane przez Niemców produkowało żywność na potrzeby armii niemieckiej. Ta sytuacja ochroniła rodzinę mamy przed wywiezieniem na roboty przymusowe do Niemiec.
Po stosunkowo krótkim pobycie w państwowym gospodarstwie rolnym ojciec trafił do bauera pod Wałczem. Niemcy jednak liczyli się jeszcze z konwencjami genewskimi i namawiali żołnierzy, by się przepisywali na cywilów, co uprawniało następnie Niemców do przekazania takiego delikwenta na bazarze bauerowi. Tak się działo przed wiekami z Murzynami w Ameryce.
W okresie międzywojennym mój ojciec i jego starszy o kilka lat brat Józef odbyli zasadniczą służbę wojskową. Ojciec był adiutantem jednego z wyższych oficerów Wyższej Szkoły Wojennej w Rembertowie. Stryj Józef odbywał służbę w Ostrowi Mazowieckiej, skąd pochodziła żona słynnego rotmistrza Pileckiego. Obaj zostali zmobilizowani i bronili w ramach Armii „Modlin” Różana.
W Polsce międzywojennej kontynuowany był ustrój społeczno – ekonomiczny z przeszłości. Nie została przeprowadzona reforma rolna. Przetrwał więc system włościańsko – szlachecki, utrzymujący w biedzie lud wiejski, a w korzystniejszej sytuacji element szlachecki. Moja mama, widząc wyższy poziom życia szlachty, zawsze marzyła o posiadaniu własnego kawałka ziemi. Stało się to faktem dopiero po latach, w Rańsku w powiecie szczycieńskim.
Trudno mi dzisiaj ustalić, jak żyła i czym się zajmowała rodzina babci Rozalii Okoniewskiej. Wiadomym jest, że moja mama uczęszczała zimą do czteroklasowej szkoły powszechnej i siedziała w jednej ławce z pochodzącym z Woli szlacheckiej Bolesławem Częścikiem. Pozwolę sobie rozbudować ten wątek, ponieważ jest on zaskakująco ciekawy.
W tym tygodniu rozpoczynamy publikację wspomnień byłego wójta gminy Dźwierzuty i emerytowanego wykładowcy WSPol, Tadeusza Frączka. W losach jego rodziny, która po wojnie przywędrowała na Mazury z północnego Mazowsza, wiele podobieństw do swoich korzeni znajdą zapewne też nasi czytelnicy. Przy okazji zachęcamy Państwa do opisywania rodzinnych historii obejmujących także najnowsze dzieje miasta i powiatu szczycieńskiego. Chętnie opublikujemy je na łamach „Kurka Mazurskiego”.
Kolejna część wspomnień mieszkańca Targowa z okresu tużpowojennego. Jest końcówka 1945 r., August Latza szykuje się do wyjazdu do Niemiec.
Kolejna część wspomnień mieszkańca Targowa Augusta Latzy z 1945 roku.
Kolejna część wspomnień mieszkańca Targowa Augusta Latzy z 1945 roku.
Kolejna część wspomnień mieszkańca Targowa Augusta Latzy z 1945 roku.
Ciąg dalszy wspomnień mieszkańca Targowa Augusta Latzy z początku 1945 r.
Ciąg dalszy wspomnień mieszkańca Targowa Augusta Latzy z początku 1945 r.
Kolejny odcinek wspomnień mieszkańca Targowa ze stycznia i lutego 1945 r.
Ciąg dalszy wspomnień mieszkańca Targowa o wydarzeniach ze stycznia 1945 r. i ucieczce przed Rosjanami.
Jakiś czas temu trafiły do moich rąk wspomnienia mieszkańca Targowa. Rękopis w języku niemieckim zatytułowany „Ucieczka przed Rosjanami” spisany został w 1947 roku. Autor - August Latza dedykował go swoim dzieciom, wnukom i prawnukom, a także przyszłym pokoleniom, jako pamięć i święte dziedzictwo.
Gdy po zakończeniu II wojny światowej do Szczytna zaczęli napływać Polacy, to miasto kojarzyło im się z „Krzyżakami” Henryka Sienkiewicza. Wówczas jednak jedyną pozostałością po szczycieńskim zamku, na którym działa się częściowo akcja słynnej powieści, pozostał już tylko niepozorny, mieszczący muzeum budynek.
W nocy z 29 na 30 sierpnia 1914 roku nieopodal leśniczówki Karolinka zastrzelił się dowódca rosyjskiej II Armii generał Aleksander Samsonow. Jego zwłoki obrabowane przez robotników leśnych zostały przez nich pochowane. Samsonow odebrał sobie życie na skutek klęski poniesionej w bitwie pod Tannenbergiem, trudów ucieczki oraz porzucenia przez oficerów z jego sztabu.
24 czerwca 1979 roku w XXXV-lecie PRL-u, w ramach Dni Prasy Partyjnej, przy pięknej pogodzie, odbyło się w Szczytnie Święto Czytelników „Gazety Olsztyńskiej” - organu PZPR. Była to propagandowa i doroczna impreza o charakterze festynu organizowana za każdym razem w innym mieście.
Niedawno trafiłem na artykuł z 1932 roku opublikowany w gazecie „Hakenkreuzbanner: NS-Tageszeitung für Mannheim u. Nordbaden”, opisujący wizytę Adolf Hitlera na Mazurach i zatytułowany: Burzowa wyprawa po jeziorach mazurskich. Przysięga wierności Mazurów Adolfowi Hitlerowi. Jest to oczywiście tekst propagandowy, mimo tego jednak ciekawy i zawierający interesujące informacje.
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Korzystając z niej wyrażasz zgodę na ich używanie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.