Atak ZSRR na Polskę, który miał miejsce 17 września 1939 roku, był dla mieszkańców Kresów Wschodnich nie tylko końcem pewnej epoki, lecz także osobistym dramatem związanym z utratą domów i rodzin. Wydarzenie to pociągnęło za sobą zsyłki, więzienia i zagładę tysięcy ludzkich istnień

Dodaj komentarz

Śnieżny i mroźny był styczeń 1945 roku. Po Nowym Roku siarczyste mrozy skuły ziemię, śnieg skrzypiał pod nogami nielicznych przechodniów idących ulicami miasta. Wielu mieszkańców, słysząc narastający w połowie miesiąca huk artyleryjskich dział, od którego drżały szyby w oknach, pospiesznie, wszystkimi możliwymi środkami lokomocji opuszczało miasto. Byli jednak wciąż tacy, którzy sądzili, że powtórzy się historia z sierpnia 1914 roku i wróg zostanie powstrzymany, co głosiła oficjalna hitlerowska propaganda.

Dodaj komentarz

Oczekiwałem na postoju taxi na pasażera, gdy do wozu podszedł starszy pan i, pokazując mi kartkę papieru, spytał po niemiecku: Czy znana jest panu ta miejscowość? Spojrzałem na nią - Eichenthal - po polsku Dębówek. - Tak, znam tę miejscowość. Proszę wsiadać - powiedziałem

Dodaj komentarz

Ktoś delikatnie zapukał do drzwi mieszkania. Wyjrzałem przez wizjer i zobaczyłam dwóch starszych panów. Otworzyłem drzwi i zaprosiłem ich do środka. Z ociąganiem weszli i po niemiecku przedstawili się. Widząc moje lekko zdumione spojrzenie, dodali: - Jesteśmy Żydami, mieszkamy w Jerozolimie, ale obaj pochodzimy ze Szczytna.

Na dowód prawdziwości swoich słów jeden z nich pokazał swój paszport, gdzie w rubryce miejsce urodzenia wpisano Ortelsburg.

Dodaj komentarz

Był koniec czerwca 1945 roku. Wracałem z robót przymusowych z Niemiec. Zatłoczony pociąg towarowy relacji Warszawa - Białystok z piskiem hamulców i sykiem pary zatrzymał się na stacji Małkinia. Tłum ludzi wysiadał. Wyskoczyłem z wagonu i ja. Moja długa, trwająca 5 tygodni podróż z Niemiec zbliżała się do końca.

Dodaj komentarz

"Złote Góry" to nie obiecanki wyborcze serwowane przez polityków, lecz miejsce istniejące naprawdę. Są to wzgórza między Nidzicą a Wielbarkiem na północ od wsi Muszaki, z którymi związana jest prawdopodobnie prastara nazwa południowej części Mazur - Galindia.

Dodaj komentarz

Niewielu przechodzących dziedzińcem ratusza w Szczytnie wie, skąd się wzięły leżące pod ruinami starego zamku krzyżackiego zwały wielkich głazów. Nikt na nie na ogół nie zwraca uwagi. Ot, po prostu ruiny. A głazy te mają naprawdę ciekawą historię i były przed wojną jednymi z najciekawszych eksponatów "Heimatmuseum" - muzeum ojczyzny.

Dodaj komentarz

W Pasymiu odnotowano już pierwsze skutki zredukowania zadłużenia gminy z 74 do 43%. Zadowoleni z tego faktu radni postanowili podnieść sobie ryczałty, sołtysom - diety, a burmistrz Kobylińskiej - pobory.Historia kościołów naszego powiatu wiąże się nierozerwalnie z dziejami tej ziemi. Zabytkami średniowiecza jest tylko kilka z wielu świątyń. Najstarsza z nich to Ewangelicki Kościół Farny w Pasymiu.

Dodaj komentarz

Na wielkiej polanie, milę z hakiem odległej od Szczytna, stała buda smolarza, zwana "Jerutten". W tym miejscu, na polecenie Wielkiego Księcia Pruskiego, założono w 1701 w dniu 24 maja wieś szkatułową Jerutki. Podatki i opłaty trafiały przez administrację leśną prosto do "szkatuły", czyli prywatnej kasy księcia, były więc poza wszelką kontrolą administracji cywilnej.

Dodaj komentarz

W każdym mieście są miejsca szczególne, określające jego charakter, łączące się z codziennym życiem mieszkańców. Do takich z pewnością należał w Szczytnie kompleks budynków fabrycznych usytuowanych wzdłuż ulicy Chrobrego, który w niedługim czasie przestanie istnieć. W tym miejscu ma się pojawić kolejny market.

Dodaj komentarz

Zakończenie II wojny światowej położyło kres działalności Andersów w Szczytnie.

Dodaj komentarz

Zapowiadał się słoneczny, upalny dzień późnego lata. Zastanawiałem się właśnie, jak go spędzić, gdy zadzwonił telefon. Telefonowała recepcjonistka z jednego ze szczycieńskich hoteli z propozycją, by pokazać zabytki naszego powiatu starszemu angielskiemu małżeństwu.

Dodaj komentarz

Mimo dramatycznych zdarzeń zakład przetrwał i dziś należy do największych w Szczytnie.

Dodaj komentarz

W pierwszej części opisaliśmy perypetie małżeństwa z Irlandii, poszukującego swoich korzeni w Jabłonce k. Dźwierzut.

W tym numerze przedstawiamy ciąg dalszy

Dodaj komentarz

Pierwsze bomby, które w styczniu 1945 roku samoloty radzieckie zrzuciły na Szczytno, spadły na budynek poczty i okoliczne magazyny. Zadaniem lotnictwa było zniszczenie centrów łączności i komunikacji wroga. Przy ówczesnej, słabo jeszcze rozwiniętej radiokomunikacji, poczta i telegraf były nerwami wojska i państwa. To, co budowano przez wieki, w ciągu kilku sekund uległo zniszczeniu.

Dodaj komentarz

Różne można mieć wspomnienia związane z 9 maja. Dziś radość z końca wojny i upadku hitlerowskiej Trzeciej Rzeszy miesza mi się ze wstydem i smakiem skwaśniałego piwa.

Dodaj komentarz

2 maja 2005 r. mija 70. rocznica śmierci marszałka Józefa Klemensa Giniatowicza Kościeszy Piłsudskiego.

Dodaj komentarz

Kilka lat temu Społeczne Liceum Ogólnokształcące w Mikołajkach przyjęło imię hrabiny Marion von Dönhoff. Uroczystość odbyła się w obecności sędziwej arystokratki, przedstawicieli władz i prasy. Siwa, szczupła pani, zażenowana tą całą galą, uśmiechnęła się lekko, przyjmując kwiaty i dziękując po niemiecku.

Dodaj komentarz

W poprzednim numerze opisaliśmy perypetie pruskiej arystokratki Marion von Dönhoff, która zimą 1945 roku opuściła swoje rodzinne strony. W tym tygodniu prezentujemy dzieje dwóch gałęzi rodu Dönhoffów.

Dodaj komentarz

Turystom, jadącym na Mazury drogą przez Chorzele - Wielbark, niewiele mówi nazwa umieszczona na tablicy drogowej - Opaleniec, a kilkanaście kilometrów dalej - Wielbark. Ciche, senne, zapomniane miejscowości. Tylko czerwone dachy domów odróżniają je od innych, mijanych poprzednio. Kiedyś jednak były one znane w całych Prusach.

Dodaj komentarz